mnie pocałował, ja odwzajemniłam jego pocałunek(kurde już z drugim Uchihą się całuję, co może jeszcze z Hidanem będę się całować?? -,-). Długo to nie trwało gdyż musiałam wracać. Zdjął linę z mojej nogi. Spojrzałam na niego i powiedziałam :
- Dobra wybaczam ci, ale niech to się więcej nie powtórzy.
Młody Uchiha uśmiechnął się tylko podszedł do mnie i pocałował mnie w usta potem poszedł sobie. Ja wyszłam i poszłam do Deidary. Weszłam powoli do namiotu i zakryłam się śpiworem, Deidary nie było więc spokojnie mogłam się wyciągnąć. Zanim zasnęłam
myślałam o tym co się stało w jaskini, po czym zasnęłam
Z samego rana zaczęłam się budzić, nie do końca się zbudziłam, przytuliłam się do kogoś, czułam się bezpieczna, poczułam jak czyjaś ręka leży na moim biodrze, na początku to było miłe, ale zaraz przecież ja sama śpię w śpiworze KTO ŚPI ZE MNĄ!? Otworzyłam oczy i ze zdziwieniem patrzę na Deidarę, po czym wręcz krzyczę :
- Co ty tu robisz!?!?
- Śpię nie widać??
- To mój śpiwór co ty tu robisz!?
- Było zimno, a ja nie wziąłem śpiwora, ty tak słodko spałaś więc cię nie zbudziłem i położyłem się z tobą, zrobiłem coś nie tak??
- Tak objąłeś mnie!!
- To ty się do mnie przytuliłaś
- Było zimno a ja instynktownie skierowałam się w stronę ciepła, nieważne
- Jak chcesz dobranoc
- Żadne dobranoc, wyłaś stąd, muszę się przebrać
- Te baby, zawsze się żądzą
- „Te baby” jak to ująłeś muszą się przebrać
Deidara niechętnie wyszedł ślimaczył się jak tylko mógł. Gdy tylko wyszedł szybko się ubrałam i wyszłam z namiotu. Powiedziałam tylko że idę się kąpać i nie życzę sobie aby ktoś mi przeszkadzał w innym razie ZABIJĘ(nie zabiję, ale przynajmniej nie przylezie ^^). Ruszyłam w stronę wodospadu, zdjęłam ubranie byłam w samej bieliźnie. Wiem co myślicie „specjalnie tam poszłam bo jest tam Sasuke”, a właśnie że się mylicie, nie specjalnie, zapomniałam że tam jest Sasuke Wskoczyłam do wody i zanurkowałam, dopłynęłam do samego dna i wybiłam się w górę z taką siłą że wyskoczyłam z wody i z powrotem wskoczyłam(heh) Było głośne „plum” Płynęłam do brzegu, kiedy ktoś złapał mnie w tyle i powiedział :
- Wiesz kocham cię
- Co??
- Jak to co? Kocham cię, w końcu ci to mówię
Odwróciłam się do Sasuke.
- Dlaczego mi to mówisz??
- Źle zrobiłem?
- Mówisz to dopiero teraz, mogłeś to powiedzieć w jaskini
- Sakura nie sprzeczaj się ze mną, nie chcę się z tobą kłócić
- No ale... Myślałam że...
Wtedy przyszedł Deidara(usłyszałam jak przychodzi, mam dobry słuch), ja odepchnęłam Sasuke i popłynęłam do Deidary. Wyszłam z wody wtedy przytuliłam się do Deidary i poprosiłam żeby stąd iść, chyba Sasuke to widział to bo jak się odwróciłam to go nie było.
- Kim on był?? - spytał Deidara
- Nikim, chodźmy stąd, powinniśmy już wracać
- No, będą się wkurzać że nas nie ma
Doszliśmy do polany ja ubrałam się. Namiot śpiwór i inne drobiazgi Deidara wysadził, aby nikt nie znalazł nic. Stworzył sowę i polecieliśmy do bazy. Zeszliśmy z sowy i poszliśmy po schodach na górę, teraz miał zmianę Hidan.
- Hasło – Powiedział Hidan
- Ice – Odpowiedziałam
- Źle hasło, hasło zostało zmienione
- Hidan nie denerwuj, nas nie było więc nie znamy nowego hasła
- Trudno
Zamknął okienko.
- Deidara może uderzę w jego czuły punkt co ty na to? - spytałam
- Dobry pomysł spróbuj
Podeszłam do okienka i zaczęłam :
- Hidanku, proszę otwórz, tu jest strasznie zimno(była już jesień zbliżała się zima), chyba nie pozwolisz mi zostać sam na sam z Deidarą, a nie z tobą, no Hidanku ładnie proszę, zaczynam marznąć...
- No dobra wchodźcie, ale idźcie do Lidera
- Dziękuje Hidanku
Poszliśmy do lidera w trakcie drogi Deidara powiedział :
- Dobra jesteś
- Wiem :]
Doszliśmy do Peina. Daliśmy zwój i mieliśmy już wychodzić kiedy przypomniało mi się że nie znamy hasła.
- Jakie jest hasło??
- Nie znacie?
- Nie
- To jak was Hidan wpuścił?
- Nie ważne jak, tylko powiedz jakie jest hasło
- Hasło brzmi feniks
- Czemu takie głupie hasło?
- GŁUPIE!?!?
- Nie, świetne, jakoś tak mi wyskoczyło :]
- Po przemyśleniu Ice może zostać, ale jak coś zrobi nie tak to paszoł won
- Dobra, idziemy Deidara
Poszliśmy do kuchni, zrobiłam sobie i dla Deidary kanapki, szybko je zjedliśmy, bo byliśmy głodni (logiczne nie?) Szliśmy razem do swoich pokoi, otworzyłam drzwi i miałam wchodzić do środka kiedy zobaczyłam że w środku jest Itachi, szybko ruszyłam w stronę pokoju Deidary, Deidara jedynie spojrzał na mnie i otworzył drzwi żeby mnie wpuścić, ale Itachi złapał mnie za nadgarstek i pociągnął, wpadłam mu w ramiona, nie chciałam ale jakoś tak wyszło, on mnie objął(To trochę dziwne, gdyż on nie ukazuje uczuć przy publiczności, na przykład przy Deidarze) Wyrwałam mu się i powiedziałam :
- Tak teraz mnie obejmujesz, a niedawno chciałeś mnie zabić
- Przepraszam
- Wielki Uchiha przeprasza?
- Przestań
- Bo co zrobisz mi krzywdę?
- Nie po prostu nie pozwalasz wytłumaczyć
- Nie ma czego tłumaczyć, a tak przy okazji to gdyby nie Deidara nigdy bym nie wróciła
- Dlaczego?
- Przez ciebie, on(Deidara) był uprzejmy, no może zrobił mi głupi żart, ale...
- Ale co?
- Ale uważam go za przyjaciela, nigdy by mnie nie skrzywdził, a teraz puść mnie
Wyrwałam się z jego uścisku i poszłam do Deidary, zamknęłam drzwi, kiedy blondyn usiadł na łóżko usiadłam obok niego i zaczęłam płakać on mnie objął, i mówił żebym nie płakała, chciałam go posłuchać, ale emocje były za duże, w moim płaczu usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi, to był Itachi poczułam jego zapach, długo stał w drzwiach(czułam jak po nogach leci zimne powietrze). W końcu zasnęłam w ramionach Deidary. Z samego rana jak wstałam zauważyłam że blondyn śpi obok mnie, byłam u niego w pokoju. Po cichu wstałam i wyszłam z jego pokoju i zamknęłam drzwi. Poszłam do siebie, przytuliła Ice, w końcu długo jej nie widziałam musiałam wyściskać ją za te wszystkie dni. Poszłam do kuchni wziąć jedzenie dla wilka(wilczycy, ale chyba mogę pisać wilka no nie?) Zauważyłam że wszyscy na mnie dziwnie patrzą, nie wiedziałam o co im chodzi, może słyszeli moją kłótnie z Itachim, a potem płacz, albo jedno z tych. Głupio mi było że tak wyszło, ale to nie moja wina, nie wytrzymałam tego napięcia i spytałam :
- No co!?
- Nie nic... - razem odpowiedzieli
- Wiem że coś jest nie tak gadać
- Ale nic, nie nic – coś na pewno ukrywają
- Hidanku – szepnęłam dla Hidana do ucha – o co chodzi
- Słyszeliśmy twoją kłótnie z Itachim
- Aż tak głośna była nasza kłótnia
- Trochę
- No i słyszeliśmy jak płaczesz
- JA NIE PŁACZĘ!!!
- Słyszeliśmy
- Jejku raz się zdarzyło, idę bo Ice jest głodna
Poszłam na górę, weszłam do pokoju i dałam jeść dla mojego zwierzaczka. Kurcze nie wiedziałam że aż tak głośno rozmawialiśmy(wiem kłóciliśmy się, nie lubię tego) Mam nadzieje że teraz nie będą mi współczuć, nie chcę tego, nie jestem jakoś ofiarą. Nie ważne, było minęło, ciekawe co teraz zrobi Itachi jak będę z nim rozmawiać, czy wogólę będę z nim gadać, to jest dobre pytanie każdym bądź razie dowiem się jak go spotkam. Ice zjadła i wypiła wszystko, więc zaczęłam ją uczyć różnych komend, takich jak siad, daj łapę, leżeć, daj głos, waruj itd. Nawet szybko mi to szło kilka razy mówiłam waruj i się nauczyło, najtrudniej było nauczyć ją daj łapę, to dla niej kojarzyło się z atakiem, jak ja ją zraniłam, było ciężko, za każdym razem jak sięgałam po jej łapę chciała mnie ugryźć, raz pozwoliłam jej się ugryźć, chyba zrozumiała że nie chcę zrobić dla niej nic złego, bo potem nie gryzła i kilka razy podała łapę, zaczęłam się śmiać ze szczęścia, że ona tak szybko się uczy to było dla mnie coś wielkiego, cieszyłam się z tego. Gdy się śmiałam usłyszałam jak ktoś przechodzi przy moim pokoju i zatrzymuje się przy moich drzwiach, wstałam na równe nogi i ruszyłam w stronę drzwi kiedy je otwierałam Ice szczekała więc zerknęłam na nią idąc do przodu i wpadłam na (zgadnijcie na kogo, tak na niego) Itachiego, spojrzałam mu w oczy on mi i razem się zarumieniliśmy, ja spuściłam wzrok zerknęłam z boku i zauważyłam że Konan, Hidan i Tobi widzą nas speszyłam się, ale nadal stałam ja ani Uchiha nic nie mówiliśmy, po wczorajszym było trochę głupio, w końcu ja wydusiłam coś z siebie nie patrząc mu w oczy :
- Idziemy na trening?
- Eehe
Poszliśmy do lasu, tak jak zwykle w ciszy, zauważyłam że prze mną i Itachim stoi Sasuke i jego znajomi z organizacji, nie znam ich (imion też nie znam, wiem głupio trochę, ale nie lubię ich więc nie chciałam niczego na ich temat się dowiedzieć) Itachi stanął przede mną i był gotowy do ataku, ale się odsunął, pozwolił im mnie złapać.
- Itachi co ty robisz, jesteśmy w jednej drużynie
- Robię to co jest słuszne, nie chciałem tego robić, ale nie dałaś mi wczoraj wyboru
- Itachi... - posmutniałam – Tak myślałam jesteś nikim, mam nadzieję że będę miała szansę cię ZABIĆ!!!
Itachi spojrzał ze zdziwieniem na mnie, pewnie nie spodziewał się tego. Na złość dla niego podbiegłam do Sasuke i pocałowałam go namiętnie, mimo że miałam związane ręce, młody Uchiha nie odwzajemnił pocałunku żeby jego koledzy nic nie pomyśleli, Itachi rzucił się na Sasuke, przynajmniej próbował bo białowłosy i Kabuto(znam jego imię :]) go przytrzymali, ja tylko powiedziałam.
- Co się stało? Oddajesz mnie w ręce Sasuke, a teraz gdy go pocałowałam rzucasz się? Zobaczysz nie ujdzie ci to na sucho, ktoś na pewno się o tym dowie, a ja tego dopilnuję!Nienawidzę cię życzę ci POWOLNEJ I BOLESNEJ ŚMIERCI!!!
Mimo że miałam związane ręce jakimś cudem lina pękła, a ja nabrałam czakry w ręce i
Nastrój:
tagi: