Jak wstałam była 5, ubrałam się i wzięłam Ice na podwórko. Ona zrobiła co miała i wróciłyśmy. Zanim poszliśmy do mego pokoju wzięłam duży garnek z wodą i 4 duże steki(surowe). Wtedy już poszłyśmy do pokoju wszystko położyłam obok drzwi. Zostawiłam ją w pokoju, wzięłam ręcznik i poszłam się kąpać. Wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się, wsadziłam bieliznę i ciuchy na zmianę do małego plecaczka, wzięłam śpiwór i namiot i najważniejsze klucze, ale nie wzięłam gdyż Deidara powinien wziąć. Zeszłam na dół i wyszłam na podwórko, już była 6.30, ale wolałam wyjść wcześniej. Usiadłam pod drzewem i czekałam aż przyjdzie Deidara, czekałam i czekałam a on nie przychodził, nagle zachciało mi się spać nie wiem czemu po prostu. Zamknęłam oczy i zdrzemnęłam się, no nie mogę powiedzieć że to drzemka gdyż Deidara przyszedł. Byłam strasznie zaspana, a mieliśmy lecieć na glinianej sowie, weszłam na sowę myślałam że będę mogła na niej się zdrzemnąć, ale nie musiałam się trzymać. Lecieliśmy, byłam taka zmęczona, że coraz słabiej się trzymałam, nagle puściłam się już miałam spaść kiedy Deidara złapał mnie w ostatniej chwili.
- Nie wyspałaś się??
- Wyspałam, ale strasznie zachciało mi się spać
Deidara rozsunął nogi na boki.
- Siadaj, zdrzemniesz się w trakcie lotu
- Ale... no dobra nie mam sił
Usiadłam w środku, a właściwie położyłam i wtuliłam się w klatkę piersiową Deidary i zasnęłam. Nie wiem jak długo spałam gdyż Deidara nie powiedział ile spałam, tylko powiedział abym wstała. Wstałam, przez jakiś czas nie wiedziałam co się dzieje. W końcu się ocknęłam. Była, gotowa na wszystko. Wyjęłam kunaje i byłam gotowa do walki, wtedy Deidara powiedział.
- Już po wszystkim, mam zwój
- Jakim cudem, bez buum?
- No ^^
- Kłamiesz
- Nie
- Nigdy, ale to nigdy nie było walki w której byś nie użył glinianych bomb
- No dobra żartuje
- Wiedziałam
- Plan jest taki ty zajmujesz się zwojem, a ja resztą
- Dobra – zgodziłam się bo to nie był aż taki zły pomysł
Nałożyliśmy te duże słomiane kapelusze z białymi wstążkami. Zjawili się. O nie tam był Naruto, Hinata i Kakashi. Na szczęście miałam kapelusz więc nie rozpoznają mnie.
- Dobra Sakura, ja zajmę się tą dwójką a ty Kakashim
Debil, no teraz wiedzą kim jestem.
- Zmiana planów ja zajmę się tą dwójką ty Kakashim
- Przecież już uzgodniliśmy
- Już!
Deidara i Kakashi walczyli, ja musiałam zająć się Hinatą Naruto. Zdjęłam kapelusz bo już wiedzieli kim jestem, Naruto nie chciał mnie atakować Hinata też. Nie miałam wyboru ja musiałam ich pierwsza zaatakować żeby Deidara nic nie pomyślał. Rzuciłam się na Naruto, najpierw skupiłam czakrę w dłoniach, potem uderzyłam Naruto mocno w brzuch, poleciał kilometr do tyłu łamiąc kilka drzew. Już miałam brać się za Hinatę kiedy ona powiedziała:
- Dlaczego to robisz?
- Nie twoja sprawa
- Może i nie, przecież on ci pomógł, a ty go tak krzywdzisz
- Ja nie raz byłam krzywdzona, a jakoś nikt nie kiwnął palcem, dobra kończmy to!
Krzyknęłam i przywaliłam dla Hinaty w brzuch tak jak Naruto poleciała kilometr, a nawet dalej. Podbiegłam do niej, sprawdziłam czy nic jej nie jest, bo tak szczerze nie chciałam ich krzywdzić, ale nie miałam wyboru. Dokładnie oglądałam ją i zauważyłam zwój. Pobiegła do Deidary i Krzyknęłam :
- Deidara spadamy
- Jeszcze nie
- Mam zwój
- To dlatego zmieniliśmy taktykę?
- Tak, nie mogła ci pozwolić abyś zniszczył zwój.
Wtedy Kakashi ruszył w moją stronę miał już mnie atakować kiedy uderzyłam do w twarz z całej siły i poleciał mile, a może dwie. Wtedy Deidara zrobił smutną minę i powiedział :
- Dlaczego to zrobiłaś??
- Nie mamy czasu na zabawę
- Ale...
- Żadne ale. Wykonaliśmy misję, szybko nam poszło, więc wracamy
- A jak oni wstaną??
- Nie wstaną, jakieś 2 dni będą tam leżeć
- Jest już późno, a ja chcę odpocząć
- Niech ci będzie, ale musimy znaleźć polanę, gdzie będzie dużo miejsca
- To lecimy, z góry więcej widać
Wsiadłam, tym razem dobrze się trzymałam i nie spadłam. Lecieliśmy trochę, aż zauważyłam sporą polanę, wylądowaliśmy. Wzięłam namiot i dosyć szybko rozstawiłam, w tym czasie Deidara zbierał chrust na ogień. Wzięłam śpiwór i wsadziłam do namiotu, potem poszłam do lasu nazbierać jadalne jagody, grzyby i jaja ptaków, już szłam w stronę naszej polany kiedy usłyszałam „BUUM”. Szybko pobiegłam w stronę wybuchu, jak już dobiegłam zauważyłam że wszystko jest porozwalane, na dodatek nigdzie nie było Deidary. Wtedy naszły mnie złe myśli. Gdzie jest Deidara? Czy on się wysadził? A jeśli mu coś się stało?. Dłużej nie myślałam tylko wołałam :
- Deidara! Deidara gdzie jesteś? - nikt się nie odzywał, głośniej wołałam – Deidara, gdzie jesteś. Deidara – byłam naprawdę smutna myślałam że zaraz poleci mi łza – Deidara, do cholery gdzie jesteś, no proszę odpowiedz nie rób mi tego Deidara.
Wtedy wyszedł z krzaków Deidara i powiedział :
- Nic mi nie jest. Martwiła się o mnie?
- Nie, jesteś durniem!!
- A kto krzyczał „Deidara no proszę...”
- Nikt! Odwal się!!
- Martwiłaś się o mnie
- Nie. Sprzątaj jak narozrabiałeś!!
Deidara zaczął sprzątać, a ja zbierałam chrust, znaczy resztki chrustu. Potem poszłam do lasu zebrać większe patyki, ale nie oddalałam się za bardzo żeby Deidara znowu nic nie rozwalił. Szybko wróciłam. Rozpaliłam ognisko, położyłam dwa kamienie z zagłębieniami do ognia aby się nagrzały. Po jakimś czasie gdy kamienie się nagrzały wbiłam 3 ptasie jajka na kamień i usmażyłam je. Już miałam jeść kiedy zobaczyłam że Deidara nic nie ma i patrzy na moje jaka, aż mu ślinka cieknie. Nie patrząc na niego dałam mu kamień z jajkami, niech się naje, bo nie da spać. Wzięłam usmażyłam sobie drugą porcję jajek i zjadłam. Poszłam w głąb lasu szukając jakiegoś zbiornika z wodą, na przykład jakiegoś jeziorka z wodospadem. Szłam i nic nie mogłam znaleźć wszędzie pusto tylko las i las. Po godzinie szukania znalazłam wymarzone miejsce. Zdjęłam ugranie byłam w samej bieliźnie i wskoczyłam do wody. Podpłynęłam pod wodospad. Była tam mała wysepka więc stanęłam na niej i pozwoliłam wodzie spływać po moim ciele. Czułam jak wszystkie smutki spływały razem z wodą w duł. Po jakimś czasie spojrzałam przed siebie i zobaczyłam że Deidara patrzy się na mnie, szybko zakryłam jedną ręką biustonosz a drugą majtki, wtedy ktoś chwycił mnie z tyłu i wciągnął do jaskini, lekko krzyknęłam, myśląc że Deidara robi głupi żart, ale się myliłam kiedy się wyrwałam i odwróciłam zobaczyłam że stoi przede mną Sasuke, a ja jestem w samej bieliźnie. Przywaliłam dla niego z liścia i miałam już biec w stronę wyjścia kiedy on chwycił mnie za nadgarstek, pociągną i poleciałam w jego ramiona. Mocno mnie trzymał i nie puścił mimo że naprawdę się wierciłam starając uwolnić się z uścisku. Wtedy Sasuke powiedział:
- Przestań, to nic ci nie da
- Skąd wiesz, z resztą puść mnie
- Nie, bo uciekniesz
- A jak myślisz? Jestem w samej bieliźnie jakbyś nie wiedział
- Wiem
- Skoro wiesz to co zamierzasz zrobić?
- Przeprosić się
- Niby za co? A wiem za co, za to że mnie zostawiłeś, nigdy nie powiedziałeś że mnie lubisz, nigdy nie zwracałeś na mnie uwagi i jeszcze za to!
- Lubiłem cię i zwracałem na ciebie uwagę. Chcę przeprosić za krzywdę którą ci wyrządziłem
- Trochę za późno
Gdy to powiedziałam Sasuke przycisnął mnie do ściany i zaczął całować w usta, oczywiście nie odwzajemniłam pocałunku. Zaczął całować mnie po szyi i coraz niżej, gdy już był niżej szyi, kopnęłam go w kostkę, on zwolnił uścisk, a ja jeszcze raz strzeliłam mu z liścia i pobiegłam w stronę wyjścia, zanim wyszłam jeszcze odwróciłam się do niego i uśmiechałam się, nie wiem czemu jakoś tak wyszło i wyszłam. Wskoczyłam do wody gdy się wynurzyłam nie było Deidary, ani moich ubrań. Wyszłam z wody i odwróciłam się w stronę wodospadu, wtedy ujrzałam Sasuke. Szybko pobiegłam w stronę polany gdzie zapewne był Deidara i moje ciuchy. Jak dobiegłam okazało się że może ciuchy są na namiocie, a Deidara siedział obok namiotu, pewnie czekał na mnie. Byłam na niego taka wściekła, myślałam że mu nogi z dupy powyrywam. Stanęłam przed nim i już miałam go opieprzyć kiedy zobaczyłam, że on gapi mi się w biust. Przywalił mu z liścia i zabrałam moje ciuchy poszłam trochę w głąb lasu i założyłam wszystko. Wracałam już do namioty kiedy dostałam z tyłu i zasnęłam.
Gdy się obudziłam, byłam w tej jaskini co ostatnim razem widziałam się z Sasuke, no tylko że tym razem byłam ubrana. Wstałam miałam już iść kiedy coś mnie trzymało za jedną nogę, przyjrzałam się i zobaczyłam że to jest lina, ale to nie była zwykła lina, ona była mocna i na dodatek była w niej czakra która utwardziła linę.
Przyszedł Sasuke, uśmiechnął się do mnie, ja siedziałam, więc Sasuke przykucnął przy mnie. Przez dłuższą chwilę patrzyła na mnie, nic nie mówił. W końcu wstał i powiedział:
- Zmieniłaś się Sakura
- O znasz moje imię
- Oczywiście że znam
- Czego chcesz ode mnie?
- Zgody
- Nie potrzebna ci
- Proszę, pogódź się ze mną
- Nie! Za to że mnie porwałeś!!
- Musiałem, nie mogłem pozwolić sobie stracić okazję na zgodę
- Już straciłeś!!
- Proszę Sakura
- Idź do swego pana
- Nie dopóki mi nie wybaczysz
- To sobie czekaj
- Sakura wiem że nadal mnie kochasz
- Nie kocham ciebie, kocham Naruto – oczywiście skłamałam
- Tak go kochasz że go uderzyłaś tak mocno że poleciał kilka metrów?
- Skąd to wiesz, szpiegujesz mnie?
- Nie szpieguje, po prostu przechodziłem obok
- Dziwny zbieg okoliczności
- A ten Deidara to kto to?
- Ktoś, nie interesuj się
- Dlaczego masz na sobie ten strój?
- Bo tak chce, jakbyś nie wiedział jestem z po stronie Itachiego. Mam nadzieję że cię zabije
- Oj, żebyś się nie przeliczyła
- Żebyś ty si nie przeliczył
Po tych słowach wyskoczyły mi rumieńce, Sasuke przykucną, był naprawdę blisko mnie i zbliżał się coraz bardziej, zaczęłam nawet czuć jego oddech na swojej twarzy, wtedy...
********************************
Mam nadzieje że notka się podoba. Szablon też zmieniłam ;]
Podoba się??
Oczywiście szablon i opowiadanie ;p
Jak coś się nie podoba to pisać będę wdzięczna ;]
Nastrój:
tagi: