Prolog
niedziela, 21.września.2008, 15:32
Więc to zaczęło się tak:
Był pochmurny dzień, lekko kropił deszcz. Poszłam spotkać się z Naruto. Pewnie się domyślacie gdzie się z nim spotkałam. Jak zwykle jadł ramen. Usiadłam obok niego i zagadałam.
- Wiesz co?
- Co? - spytał Naruto
- Chyba... - Nie mogłam powiedzieć że odchodzę, więc zmieniłam temat - Zawsze musisz jeść ten ramen??
- Lubię ramen więc go jem. A co chciałaś wcześniej powiedzieć? Zaczęłaś ale nie skończyłaś zmieniłaś temat. Co chciałaś powiedzieć
- Nie nic, już nie ważne
- Ależ ważne powiedz
Zerknęłam na rękę, niby mam zegarek.
- O jak późno muszę iść - nie mogłam mu przyciesz powiedzieć prawdy
- Czekaj przyciesz nie masz zegarka...
Szybko pobiegłam co jakiś czas patrzyłam czy Naruto biegnie za mną. Niestety biegł więc stworzyłam klony. One pobiegły w stronę Naruto. Skoczyły na niego i zwaliły go z nóg. Leżał na ziemi trzymanym przez klony. Zaczęłam szybciej biec. Ale Naruto był przede mną. Okazało się że klon Naruto leżał na ziemi. Pobiegłam jak szybko mogłam ominęłam Naruto i biegłam prosto w stronę lasu. Kiedy Naruto powiedział :
- Czemu uciekasz?
- Nie uciekam ty mnie ścigasz
- Bo dziwnie się zachowywałaś
- No i dobrze - Dobiegłam do lasu i wskoczyłam na drzewo. Przeskakiwałam z jednego drzewa na drugie. Naruto za mną
- Zostaw mnie!!
- Nie dopóki nie powiesz o co chodzi!
- To nic ci nie da i tak ci nie powiem nawet jak mnie złapiesz
- Złaź mi z drogi!! - Krzyknęłam do jakiegoś gościa z czarnymi włosami i podobne do Sasuke - Złaź!!!!
- To Itachi uciekaj!
- Jasne mówisz tak żebym zwolniła i mnie złapiesz
- Nie kłamie
Już miałam zepchnąć nieznajomego z drogi kiedy on złapał mnie za rękę i zaczął mocno ściskać
- Aaa!!! Puść to boli!!!
Ale nieznajomy w ogóle nie odpowiadał. Zrobił zamach z zrzucił mnie z drzewa. Mocno uderzyłam w ziemię, myślałam że nie wstanę z bólu. Wstałam i uderzyłam z całej siły, prosto w twarz nieznajomego. Naruto też zaczął go atakować. Kiedy Naruto miał go uderzyć on zniknął. Po prostu zniknął.
- Sakura nic ci nie jest?? Sakura
Jak zobaczyłam że nieznajomy znikną, a Naruto zdezorientował się pobiegłam w głąb lasu. Przez jakiś czas słyszałam jak Naruto wołał : "Sakura" "Sakura gdzie jesteś??" itd.
- O kurde on nadal mnie szuka, muszę się schować - powiedziałam cichutko i schowałam się za drzewem - zobaczy mnie tu - szukałam innego miejsca - o jaskinia O.o - weszłam do środka.
Gdy weszłam do jaskini zobaczyłam że są schody, więc zaczęłam iść schodami w górę. Usłyszałam czyjeś kroki. Ktoś szedł za mną więc zaczęłam biec. Dobiegłam do końca schodów.
- "Chyba ktoś tu mieszka, a raczej kilka osób" - pomyślałam - "Zapomniałam, ktoś idzie za mną wejdę tu"
Podeszłam do pierwszego przypadkowego pokoju. Nie zaglądałam do środka tylko weszłam tyłem i zamknęłam drzwi. Powoli zaczęłam się odwracać. Patrzę a tu ktoś jest.
- "Już po mnie TT^TT"
Odwróciłam się całkiem, patrze.
- "To dziewczyna, ma niebieskie włosy i ładny biały kwiat we włosach"
Nie wiedziałam co robić, czy zagadać czy coś innego.
- "O nie ona ma taki sam struj jak tamten gość, mogę się pożegnać z życiem TT^TT"
Ona zagadała :
- Cześć jestem Konan
- Cześć, a ja Sakura
- Co ty tu robisz?
- Nie wiem, chciałam się schować no i zobaczyłam schody, poszłam w górę i usłyszałam kroki z dołu więc zaczęłam biec i weszłam do pierwszego pokoju który był najbliżej, nie wiedziałam że ktoś tu jest
- Przed kim uciekałaś?
- Uznasz że jestem głupia. Uciekałam przed przyjacielem.
- Czemu?
- Długa historia
- Mamy czas
- Wiec....
Powiedziałam co i jak było, nie wspomniałam o walce z jej znajomym.
- Aha, a dlaczego chciałaś odejść przyciesz tam było dobrze z tego co powiedziałaś??
- Bo tamto miejsce przypomina mi straszną historię.
- A jaką...
- Nie opowiem od razu mówię
- Dobra jak chcesz. Wiesz lubię cię
- Ja ciebie też lubię będziemy przyjaciółkami?
- Dobra, ale nie wiem czy możesz tu zostać
- Bardzo bym chciała tu zostać
- Muszę pogadać z liderem
- A jeśli mnie nie przyjmie to co?
- Nie wiem...
Nagle wszedł jakiś chłopak, miał blond włosy i jakiś aparat na jednym oku.
- Zebranie musisz szybko przy... - nie dokończył zdania i spojrzał na mnie - A to kto??
- Moja przyjaciółka niedawno się poznałyśmy
- Co ona tu robi? Nie można nikogo tu przyprowadzać bez zgody lidera
- Wiem dlatego pójdziemy obie. Może lider zgodzi się na to żeby była z nami
- No nie wiem.
- Zobaczymy
wyszedł zamknął drzwi i pobiegł do salonu.
- Kto to był??
- To Deidara
- Aha
- Dobra choć idziemy na zebranie
- Dobra
Poszłyśmy razem do salonu ja szłam bardziej za nią. Kiedy weszłyśmy wszyscy zaczęli na mnie patrzeć. Myślałam że zjedzą mnie wzrokiem.
- "O kurde on tu jest TT^TT"
Usiadłam pomiędzy Konan a Deidarą. Nagle wstał jakiś chłopak, miał rude włosy i mnóstwo kolczyków.
- To jest Pein to on jest Liderem - powiedziała Konan
Lider zaczął dziwie na mnie patrzeć i zaczął mówić :
- Kim jest ta dziewczyna??
- To jest Sakura, to moja przyjaciółka chce dołączyć do nas - powiedziała Konan
- Czemu miał bym ją przyjąć nawet nie wiem czy dobrze walczy
- Tego nie wiem
- Uwierz dobrze walczy - wtrącił nieznajomy który oberwał ode mnie
- Skąd wiesz??
- Widzisz tą ranę na twarzy?? Ona mi to zrobiła
- Naprawdę? Ponoć nikt cię nie uderzy, a uderzyła cię jakaś dziewczyna??
- Uderzyła, jest mocna i ma niezłe ciosy
- Skoro tak mówisz to Sakura do nas dołączy, a ty Itachi będziesz z nią trenował, w końcu jest nowa, a wy już się poznaliście
- "Dam jej popalić" - Pomyślał Itachi
- Możecie się rozejść, a ty Sakura i Itachi zostańcie
- Dobrze
Wszyscy już poszli, a ja zostałam sama z liderem i Itachim
- O co chodzi?? - spytałam
- Musimy omówić gdzie będziesz spać i o jakich porach będziesz miała treningi z Itachim - powiedział lider
- Dobrze
- Więc będziesz miała pokój obok schodów po prawej bliżej Salonu. Musisz się dostosować, Konan zrobi ci struj, ale póki go nie skończy będziesz chodziła w swych ciuchach
- Dobrze
- To ja już skończyłem, więc idę. Teraz musisz się umówić z Itachim kiedy będą i o jakiej porze wasze treningi.
- Dobrze
Pein poszedł. Przez dłuższą chwilę ja i Itachi nic nie mówiliśmy, więc ja zaczęłam:
- Więc, kiedy będą nasze treningi
- Właśnie myślę
- Dobra
Po jakimś czasie Itachi powiedział :
- Więc treningi są codziennie o 4.00 do czasu aż powiem że już koniec, tylko w niedzielę nie ma treningów
- Czemu tak wcześnie??
- Coś się nie podoba??
- Nie nić, wszystko dobrze - TT^TT nie wstaje tak wcześnie -
Więc możesz iść do siebie jutro o 4.00 masz tu przyjść i się nie spóźnij
- Dobrze
Poszłam do siebie, przez całą drogę po pokoju myślałam co on wymyśli na treningu i czy on jest taki niemiły tylko dlatego że go uderzyłam i chyba ośmieszyłam przy wszystkich. Doszłam do pokoju weszłam do środka zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżko. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę
Do mego pokoju wszedł Deidara i powiedział :
- Naprawdę uderzyłaś Itachiego??
- Tak ale on pierwszy zaczął?
- Jak to?
- Bo ja uciekałam przyjaciela no i ona stał na drodze powiedziałam żeby złaził ale nie słuchał więc miałam go już zwalić z drzewa kiedy chwycił mnie za rękę, mocno ściskał, zrobił zamach i rzucił mnie w ziemię, mocno oberwałam ale nie opuściłam i oddałam, z całej siły uderzyłam go prosto w twarz i tyle
- Aha, nie chciałem wierzyć że to prawda
- Mam takie jedno pytanie
- Jakie??
- Jako ty masz moc?
- Ja robię z gliny różne figurki, ożywiam je jak wypowiem jedno słowo i wybuchają
- Fajnie. Jak myślisz ciężkie będą z nim ćwiczenia, a zwłaszcza że oberwał ode mnie??
- No raczej, ale nie wiem, dobra idę muszę iść na trening
-Ty masz dobrze ty masz teraz trening ja codziennie od 4.00 a treningu nie ma tylko w niedzielę
- Oj, on naprawdę jest zły ja mam treningi w poniedziałek, wtorek, środę, czasami w czwartek i piątek, i w sobotę, ale o różnych godzinach.
- Zazdroszczę ci
- Hehe, dobra idę bo się spóźnię, papa
-Pa
Znowu byłam sama w pokoju, wstałam i zaczęłam oglądać pokój. Chciałam pójść do Konan ale pewnie była zajęta w końcu robiła mi struj. Strasznie się nudziłam, z resztą było późno, położyłam się i miałam mieszane myśli
- "pewnie Naruto nadal mnie szuka, a może już nie" "Oby nie powiedział dla Sensej Kakashi" "Ciekawe co on teraz robi?" "Pewnie wcina ramen^^" "Pewnie nikt się nie przejął że mnie nie ma" "Ciekawe co robi Sasuke?"
Rozmyślałam całą godzinę. W końcu poszłam spać, ale nie mogłam zasnąć, chyba męczyłam się pół godziny zanim zasnęłam.
Nastrój:
tagi: