Wcześnie rano, nagle zaczął ktoś walić mocno do drzwi.
- Sakura!!! Wstawaj!!!
- Już już
- „O nie zaspałam da mi popalić”
Szybko wstałam, przebrałam się i podeszłam do drzwi i je otworzyłam
- Deidara??
- No przyszedłem cię zbudzić, za 10 minut 4.00
- Dzięki że mnie zbudziłeś jeszcze się nie przyzwyczaiłam do wczesnego wstawania idę do salonu, jeszcze raz dzięki pa
Szybko poszłam do salonu, Itachi już na mnie czekał, pewnie był tu o wiele wcześniej. Nic nie mówił spojrzał na mnie i zaczął iść w duł, poszłam za nim. Było ciemno i nic nie widziałam, bałam się że nastąpię mu na piętę lub jeszcze upadnę lub coś gorszego bałam się i to bardzo. Ale już było widać słabe światło, w końcu była 4.00 Wyszliśmy na podwórko i poszliśmy w głąb lasu. Nie mogłam się doczekać co będziemy robić, z jednej strony się cieszyłam, a z drugiej bałam się że coś wymyśli nie do wykonania. Nagle staną i powiedział :
- Raz mnie trafiłaś, zobaczymy czy uda ci się to jeszcze raz – uśmiechną się złowrogo
- Dobra
Więc zrobiłam zamach i już miałam go uderzyć kiedy on odskoczył. Za każdym razem kiedy miałam do uderzyć odskakiwał. Więc schowałam się za drzewem i zrobiłam kilka klonów. Jeden klon atakował go z przodu drugi z tyłu trzeci z boku tak aby skoczył w moją stronę, ale on skoczył w górę więc stworzyłam jeszcze jednego klona. Atakowali go tak samo ale mój czwarty klon atakował z góry, skoczył tak jak chciałam, zrobiłam duży zamach i uderzyłam do w twarz. Wtedy on powiedział :
- Dobra koniec treningu
- Jak to?? przyciesz minęły dopiero dwie godziny??
- Tak i co z tego, mówiłem że jak ja zechcę to się skończy trening
- Ale
Itachi już nic nie mówił był taki zły na mnie że nawet przyśpieszył kroku że musiałam biec za nim, gdy doszliśmy nie było wejścia pomyślałam że zgubił drogę, ale wejście tu było trzeba było przycisnąć coś na skale i schody się pojawiły. Weszliśmy na górę a otwór się zamknął na dole. Poszłam do swojego pokoju i usiadłam na łóżko, długo nie posiedziałam bo ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
- Itachi?
- Tak
- Wejdź
Itachi wszedł, ja zamknęłam drzwi. Staliśmy na przeciwko siebie i patrzyliśmy sobie prosto w oczy, już twarz Itachiego zbliżała się do mojej, kiedy szybko do pokoju wszedł Deidara i krzyknął :
- Szybko na zebranie to ważne!!
Ja wyszłam pierwsza zaraz po mnie Itachi. Starałam się iść tak aby nie myślał że go unikam przez to co się miało chyba stać. Usiadłam tak jak ostatnim razem pomiędzy Deidarą a Konan.
- Więc chodzi o to że wrócił Sasori z misji. Sakura ty jeszcze nie znasz go o on ciebie więc teraz go znasz. To jest Sasori
Sasori spojrzał na mnie obojętnie, a ja tak samo.
- To tyle, a Sakura masz pokój razem z Sasori.
- Co??? - powiedziałam razem z Sasori
- Żartuje, Sasori ty masz pokój obok Sakury ona ci pokarze gdzie, to koniec zebrania żegnam
Sasori poszedł za mną. Stanęłam przed drzwiami do pokoju Sasori i powiedziałam:
- To twój pokój ja mam obok
- Aha, dzięki pa
- Pa
Poszłam do siebie do pokoju. Tam czekał na mnie Itachi.
- Już jesteś, to dobrze idziemy na trening
- Ale już był
- Wiem ale znowu idziemy, a idź do Konan ona już zrobiła ci struj, spotkamy się w lesie.
- Dobra
Poszłam do Konan, zapukałam do drzwi i weszłam.
- Słyszałam że już zrobiłaś dla mnie struj mogę założyć?
- Oczywiście masz, idź do łazienki się przebierz
- Dobra
Minęło kilka minut i wyszłam z łazienki
- I jak?? dobrze wyglądam??
- No pasuje jak ulał
- Ok dzięki muszę iść mam trening z Itachim
- Pa
Poszłam do salonu a z salonu schodziłam schodami w dół było strasznie ciemno, jak ostatnim razem bałam się, ale nie tak jak wcześniej. Gdy już zeszłam na sam dół nie było wyjścia, chciałam wracać ale tam też było zamknięte. Długo siedziałam na schodach zanim ktoś przyszedł. Nagle wejście było otwarte, za nim stał Itachi i powiedział:
- Tak myślałem że nie będziesz umiała otworzyć
- To czemu wcześniej nie przyszyłeś??
- Tak sobie, ładnie ci w tym stroju
- Idziemy na trening?? - zmieniłam zdanie
- Ładnie ci w tym stroju
Nie odpowiedziałam tylko poszłam w stronę miejsca gdzie miał być trening. Kiedy już doszłam musiałam czekać na Itachiego. Nagle coś zaczęło się ruszać w zaroślach. Na początku nie zwracałam na to uwagi ale nadal coś tam się ruszało. Musiałam zaglądnąć. Powoli podchodziłam, gdy już doszłam zaczęłam powoli rozsuwać liście.
- Naruto?? Co ty tu robisz??
- A jak myślisz choć idziemy z tond
- Nie, cicho nie odzywaj się
- Z kim rozmawiasz – spytał Itachi
- Ja? ja z nikim nie rozmawiam
- Nie jestem głuchy, słyszałem
- No dobra rozmawiałam z królikiem którego właśnie zabiłam
- Tak? To daj go
- Lis poniósł
- Jasne
Naruto już nie wytrzymał i wyskoczył z krzaków, rzucił się na Itachiego już miał wbić w niego kunaja kiedy ja stanęłam przed Itachim i ja dostałam mocno blisko serca. Ale nie w serce.
- Co ty robisz?
- Ratuje przyjaciela
- Co??? O.o
- Nie widzisz mam taki sam struj jak on, i chciałam oddać życie za niego
- Zajmę się nim – powiedział Itachi
- Nie zostaw go on nie chciał - powiedziałam
- Jasne a co masz tu?
- Zostaw go pro... - zaczęłam plwać krwią i nie mogłam już mówić, dałam radę jeszcze skończyć to co mówiłam- ...szę
- Dobrze, wezmę cię i zaniosę do... idź z tond!! Bo nie ręczę za siebie
- Sakura przepraszam – wyszeptał i pobiegł
Itachi niósł mnie na rękach do bazy. Pamiętam tyle że było przy mnie kilka osób był Deidara, Itachi, Pein, Konan i ktoś jeszcze nie pamiętam. Obudziłam się następnego dnia, przy mnie siedziała Konan.
- Ko... ...nan
- Tak Sakura??
- Która godzina, nie chce się spóźnić na trening
- Dziś nie ma treningu
- Na pewno Itachi będzie zły jak się spóźnię, ciekawe co będzie jak nie przyjdę
- Nic nie będzie dziś nie ma treningu
- To dobrze, idę napiję się wody
- Nie, nie możesz wstawać jeszcze musisz odpoczywać
- Ale ja chcę pić
- To ja ci przyniosę, a ty leż
- Dobrze
Konan poszła, leżałam i myślałam co robi Naruto, czy nie zrobi czegoś głupiego skoro już wie gdzie może mnie znaleźć. Nie Minęło kilka minut i przyszła Konan z wodą
- Proszę
- Dzięki
Wypiłam wszystko co było w szklance i zasnęłam. Jak wstałam było już ciemno. Wstałam z łóżka założyłam mój struj i poszłam do Salonu, jak przyszłam do salonu okazało się że jest zebranie.
- Czemu nikt mnie nie zawołał? Teraz mówcie o czym tu gawędzicie
- O tym Naruto, przez niego możemy mieć kłopoty – powiedział lider
- Nie będziecie mieć żadnych kłopotów nie martwcie się
- Skąd wiesz że on znowu nie przyjdzie?
- Jeśli przyjdzie to tylko po mnie, a nie wiem gdzie jestem wie tylko o tamtym miejscu
- Też racja
- No widzicie gdybym nie przyszła to nie wiadomo co byście wymyślili
- Może, dobra koniec zebrania
Poszłam do siebie do pokoju, położyłam się i martwiłam się o Naruto, bałam się że jak mnie nie było na zebraniu coś wymyślili złego, a może tylko się niepotrzebnie martwię. Nagle drzwi zaczęły się powoli otwierać, naprawdę wolno, więc przymrużyłam oczy wszystko widziałam, ale nikt nie widział jak patrzę. To był Itachi, zaczął powoli i po ciuchy wchodzić do mojego pokoju, nie wiedziałam co zrobić udawać że śpię, czy udać że właśnie wstałam. Wiem najlepiej udam że właśnie wstałam i spytam : czy to ty Konan. Dobry plan. Gorzej jednak będzie jak się skapnie że udaję. Może on wie że nie śpię.
- Sakura... Wiem że nie śpisz – powiedział Itachi
- „Kurcze, dobry jest. Odpowiedzieć czy nie?”
- Sakura, odpowiedz wiem że udajesz
- No nie śpię – wstałam i usiadłam na łóżko
- Czemu udawałaś że spisz?
- Nie wiem, jakoś głupio mi
- Czemu? - usiadł obok mnie na łóżku
- Jesteś moim przyjacielem?
- Nie tylko
- Jak to?
Patrzyłam mu prosto w oczy, on mi. Długo patrzyliśmy na siebie, jego twarz zbliżała się do mojej, zaczęłam czuć jego oddech na swojej twarzy i pocałował mnie prosto w usta, nie mogłam go odeprzeć bo to było by głupio ale też nie mogę odwzajemnić pocałunku. Szybko wskoczył Deidara do pokoju.
- Słuchaj... O.o tak szybko?? Brawo. A właśnie Naruto jest w lesie Pein kazał go zabić miałem ci o tym nie mówić ale prosiłaś o to aby go zostawić choć szybko to bardzo ważne.
- Dobra już idę
Nastrój:
tagi:
Prolog
niedziela, 21.września.2008, 15:32
Więc to zaczęło się tak:
Był pochmurny dzień, lekko kropił deszcz. Poszłam spotkać się z Naruto. Pewnie się domyślacie gdzie się z nim spotkałam. Jak zwykle jadł ramen. Usiadłam obok niego i zagadałam.
- Wiesz co?
- Co? - spytał Naruto
- Chyba... - Nie mogłam powiedzieć że odchodzę, więc zmieniłam temat - Zawsze musisz jeść ten ramen??
- Lubię ramen więc go jem. A co chciałaś wcześniej powiedzieć? Zaczęłaś ale nie skończyłaś zmieniłaś temat. Co chciałaś powiedzieć
- Nie nic, już nie ważne
- Ależ ważne powiedz
Zerknęłam na rękę, niby mam zegarek.
- O jak późno muszę iść - nie mogłam mu przyciesz powiedzieć prawdy
- Czekaj przyciesz nie masz zegarka...
Szybko pobiegłam co jakiś czas patrzyłam czy Naruto biegnie za mną. Niestety biegł więc stworzyłam klony. One pobiegły w stronę Naruto. Skoczyły na niego i zwaliły go z nóg. Leżał na ziemi trzymanym przez klony. Zaczęłam szybciej biec. Ale Naruto był przede mną. Okazało się że klon Naruto leżał na ziemi. Pobiegłam jak szybko mogłam ominęłam Naruto i biegłam prosto w stronę lasu. Kiedy Naruto powiedział :
- Czemu uciekasz?
- Nie uciekam ty mnie ścigasz
- Bo dziwnie się zachowywałaś
- No i dobrze - Dobiegłam do lasu i wskoczyłam na drzewo. Przeskakiwałam z jednego drzewa na drugie. Naruto za mną
- Zostaw mnie!!
- Nie dopóki nie powiesz o co chodzi!
- To nic ci nie da i tak ci nie powiem nawet jak mnie złapiesz
- Złaź mi z drogi!! - Krzyknęłam do jakiegoś gościa z czarnymi włosami i podobne do Sasuke - Złaź!!!!
- To Itachi uciekaj!
- Jasne mówisz tak żebym zwolniła i mnie złapiesz
- Nie kłamie
Już miałam zepchnąć nieznajomego z drogi kiedy on złapał mnie za rękę i zaczął mocno ściskać
- Aaa!!! Puść to boli!!!
Ale nieznajomy w ogóle nie odpowiadał. Zrobił zamach z zrzucił mnie z drzewa. Mocno uderzyłam w ziemię, myślałam że nie wstanę z bólu. Wstałam i uderzyłam z całej siły, prosto w twarz nieznajomego. Naruto też zaczął go atakować. Kiedy Naruto miał go uderzyć on zniknął. Po prostu zniknął.
- Sakura nic ci nie jest?? Sakura
Jak zobaczyłam że nieznajomy znikną, a Naruto zdezorientował się pobiegłam w głąb lasu. Przez jakiś czas słyszałam jak Naruto wołał : "Sakura" "Sakura gdzie jesteś??" itd.
- O kurde on nadal mnie szuka, muszę się schować - powiedziałam cichutko i schowałam się za drzewem - zobaczy mnie tu - szukałam innego miejsca - o jaskinia O.o - weszłam do środka.
Gdy weszłam do jaskini zobaczyłam że są schody, więc zaczęłam iść schodami w górę. Usłyszałam czyjeś kroki. Ktoś szedł za mną więc zaczęłam biec. Dobiegłam do końca schodów.
- "Chyba ktoś tu mieszka, a raczej kilka osób" - pomyślałam - "Zapomniałam, ktoś idzie za mną wejdę tu"
Podeszłam do pierwszego przypadkowego pokoju. Nie zaglądałam do środka tylko weszłam tyłem i zamknęłam drzwi. Powoli zaczęłam się odwracać. Patrzę a tu ktoś jest.
- "Już po mnie TT^TT"
Odwróciłam się całkiem, patrze.
- "To dziewczyna, ma niebieskie włosy i ładny biały kwiat we włosach"
Nie wiedziałam co robić, czy zagadać czy coś innego.
- "O nie ona ma taki sam struj jak tamten gość, mogę się pożegnać z życiem TT^TT"
Ona zagadała :
- Cześć jestem Konan
- Cześć, a ja Sakura
- Co ty tu robisz?
- Nie wiem, chciałam się schować no i zobaczyłam schody, poszłam w górę i usłyszałam kroki z dołu więc zaczęłam biec i weszłam do pierwszego pokoju który był najbliżej, nie wiedziałam że ktoś tu jest
- Przed kim uciekałaś?
- Uznasz że jestem głupia. Uciekałam przed przyjacielem.
- Czemu?
- Długa historia
- Mamy czas
- Wiec....
Powiedziałam co i jak było, nie wspomniałam o walce z jej znajomym.
- Aha, a dlaczego chciałaś odejść przyciesz tam było dobrze z tego co powiedziałaś??
- Bo tamto miejsce przypomina mi straszną historię.
- A jaką...
- Nie opowiem od razu mówię
- Dobra jak chcesz. Wiesz lubię cię
- Ja ciebie też lubię będziemy przyjaciółkami?
- Dobra, ale nie wiem czy możesz tu zostać
- Bardzo bym chciała tu zostać
- Muszę pogadać z liderem
- A jeśli mnie nie przyjmie to co?
- Nie wiem...
Nagle wszedł jakiś chłopak, miał blond włosy i jakiś aparat na jednym oku.
- Zebranie musisz szybko przy... - nie dokończył zdania i spojrzał na mnie - A to kto??
- Moja przyjaciółka niedawno się poznałyśmy
- Co ona tu robi? Nie można nikogo tu przyprowadzać bez zgody lidera
- Wiem dlatego pójdziemy obie. Może lider zgodzi się na to żeby była z nami
- No nie wiem.
- Zobaczymy
wyszedł zamknął drzwi i pobiegł do salonu.
- Kto to był??
- To Deidara
- Aha
- Dobra choć idziemy na zebranie
- Dobra
Poszłyśmy razem do salonu ja szłam bardziej za nią. Kiedy weszłyśmy wszyscy zaczęli na mnie patrzeć. Myślałam że zjedzą mnie wzrokiem.
- "O kurde on tu jest TT^TT"
Usiadłam pomiędzy Konan a Deidarą. Nagle wstał jakiś chłopak, miał rude włosy i mnóstwo kolczyków.
- To jest Pein to on jest Liderem - powiedziała Konan
Lider zaczął dziwie na mnie patrzeć i zaczął mówić :
- Kim jest ta dziewczyna??
- To jest Sakura, to moja przyjaciółka chce dołączyć do nas - powiedziała Konan
- Czemu miał bym ją przyjąć nawet nie wiem czy dobrze walczy
- Tego nie wiem
- Uwierz dobrze walczy - wtrącił nieznajomy który oberwał ode mnie
- Skąd wiesz??
- Widzisz tą ranę na twarzy?? Ona mi to zrobiła
- Naprawdę? Ponoć nikt cię nie uderzy, a uderzyła cię jakaś dziewczyna??
- Uderzyła, jest mocna i ma niezłe ciosy
- Skoro tak mówisz to Sakura do nas dołączy, a ty Itachi będziesz z nią trenował, w końcu jest nowa, a wy już się poznaliście
- "Dam jej popalić" - Pomyślał Itachi
- Możecie się rozejść, a ty Sakura i Itachi zostańcie
- Dobrze
Wszyscy już poszli, a ja zostałam sama z liderem i Itachim
- O co chodzi?? - spytałam
- Musimy omówić gdzie będziesz spać i o jakich porach będziesz miała treningi z Itachim - powiedział lider
- Dobrze
- Więc będziesz miała pokój obok schodów po prawej bliżej Salonu. Musisz się dostosować, Konan zrobi ci struj, ale póki go nie skończy będziesz chodziła w swych ciuchach
- Dobrze
- To ja już skończyłem, więc idę. Teraz musisz się umówić z Itachim kiedy będą i o jakiej porze wasze treningi.
- Dobrze
Pein poszedł. Przez dłuższą chwilę ja i Itachi nic nie mówiliśmy, więc ja zaczęłam:
- Więc, kiedy będą nasze treningi
- Właśnie myślę
- Dobra
Po jakimś czasie Itachi powiedział :
- Więc treningi są codziennie o 4.00 do czasu aż powiem że już koniec, tylko w niedzielę nie ma treningów
- Czemu tak wcześnie??
- Coś się nie podoba??
- Nie nić, wszystko dobrze - TT^TT nie wstaje tak wcześnie -
Więc możesz iść do siebie jutro o 4.00 masz tu przyjść i się nie spóźnij
- Dobrze
Poszłam do siebie, przez całą drogę po pokoju myślałam co on wymyśli na treningu i czy on jest taki niemiły tylko dlatego że go uderzyłam i chyba ośmieszyłam przy wszystkich. Doszłam do pokoju weszłam do środka zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżko. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę
Do mego pokoju wszedł Deidara i powiedział :
- Naprawdę uderzyłaś Itachiego??
- Tak ale on pierwszy zaczął?
- Jak to?
- Bo ja uciekałam przyjaciela no i ona stał na drodze powiedziałam żeby złaził ale nie słuchał więc miałam go już zwalić z drzewa kiedy chwycił mnie za rękę, mocno ściskał, zrobił zamach i rzucił mnie w ziemię, mocno oberwałam ale nie opuściłam i oddałam, z całej siły uderzyłam go prosto w twarz i tyle
- Aha, nie chciałem wierzyć że to prawda
- Mam takie jedno pytanie
- Jakie??
- Jako ty masz moc?
- Ja robię z gliny różne figurki, ożywiam je jak wypowiem jedno słowo i wybuchają
- Fajnie. Jak myślisz ciężkie będą z nim ćwiczenia, a zwłaszcza że oberwał ode mnie??
- No raczej, ale nie wiem, dobra idę muszę iść na trening
-Ty masz dobrze ty masz teraz trening ja codziennie od 4.00 a treningu nie ma tylko w niedzielę
- Oj, on naprawdę jest zły ja mam treningi w poniedziałek, wtorek, środę, czasami w czwartek i piątek, i w sobotę, ale o różnych godzinach.
- Zazdroszczę ci
- Hehe, dobra idę bo się spóźnię, papa
-Pa
Znowu byłam sama w pokoju, wstałam i zaczęłam oglądać pokój. Chciałam pójść do Konan ale pewnie była zajęta w końcu robiła mi struj. Strasznie się nudziłam, z resztą było późno, położyłam się i miałam mieszane myśli
- "pewnie Naruto nadal mnie szuka, a może już nie" "Oby nie powiedział dla Sensej Kakashi" "Ciekawe co on teraz robi?" "Pewnie wcina ramen^^" "Pewnie nikt się nie przejął że mnie nie ma" "Ciekawe co robi Sasuke?"
Rozmyślałam całą godzinę. W końcu poszłam spać, ale nie mogłam zasnąć, chyba męczyłam się pół godziny zanim zasnęłam.
Nastrój:
tagi: