mnie pocałował, ja odwzajemniłam jego pocałunek(kurde już z drugim Uchihą się całuję, co może jeszcze z Hidanem będę się całować?? -,-). Długo to nie trwało gdyż musiałam wracać. Zdjął linę z mojej nogi. Spojrzałam na niego i powiedziałam :
- Dobra wybaczam ci, ale niech to się więcej nie powtórzy.
Młody Uchiha uśmiechnął się tylko podszedł do mnie i pocałował mnie w usta potem poszedł sobie. Ja wyszłam i poszłam do Deidary. Weszłam powoli do namiotu i zakryłam się śpiworem, Deidary nie było więc spokojnie mogłam się wyciągnąć. Zanim zasnęłam
myślałam o tym co się stało w jaskini, po czym zasnęłam
Z samego rana zaczęłam się budzić, nie do końca się zbudziłam, przytuliłam się do kogoś, czułam się bezpieczna, poczułam jak czyjaś ręka leży na moim biodrze, na początku to było miłe, ale zaraz przecież ja sama śpię w śpiworze KTO ŚPI ZE MNĄ!? Otworzyłam oczy i ze zdziwieniem patrzę na Deidarę, po czym wręcz krzyczę :
- Co ty tu robisz!?!?
- Śpię nie widać??
- To mój śpiwór co ty tu robisz!?
- Było zimno, a ja nie wziąłem śpiwora, ty tak słodko spałaś więc cię nie zbudziłem i położyłem się z tobą, zrobiłem coś nie tak??
- Tak objąłeś mnie!!
- To ty się do mnie przytuliłaś
- Było zimno a ja instynktownie skierowałam się w stronę ciepła, nieważne
- Jak chcesz dobranoc
- Żadne dobranoc, wyłaś stąd, muszę się przebrać
- Te baby, zawsze się żądzą
- „Te baby” jak to ująłeś muszą się przebrać
Deidara niechętnie wyszedł ślimaczył się jak tylko mógł. Gdy tylko wyszedł szybko się ubrałam i wyszłam z namiotu. Powiedziałam tylko że idę się kąpać i nie życzę sobie aby ktoś mi przeszkadzał w innym razie ZABIJĘ(nie zabiję, ale przynajmniej nie przylezie ^^). Ruszyłam w stronę wodospadu, zdjęłam ubranie byłam w samej bieliźnie. Wiem co myślicie „specjalnie tam poszłam bo jest tam Sasuke”, a właśnie że się mylicie, nie specjalnie, zapomniałam że tam jest Sasuke Wskoczyłam do wody i zanurkowałam, dopłynęłam do samego dna i wybiłam się w górę z taką siłą że wyskoczyłam z wody i z powrotem wskoczyłam(heh) Było głośne „plum” Płynęłam do brzegu, kiedy ktoś złapał mnie w tyle i powiedział :
- Wiesz kocham cię
- Co??
- Jak to co? Kocham cię, w końcu ci to mówię
Odwróciłam się do Sasuke.
- Dlaczego mi to mówisz??
- Źle zrobiłem?
- Mówisz to dopiero teraz, mogłeś to powiedzieć w jaskini
- Sakura nie sprzeczaj się ze mną, nie chcę się z tobą kłócić
- No ale... Myślałam że...
Wtedy przyszedł Deidara(usłyszałam jak przychodzi, mam dobry słuch), ja odepchnęłam Sasuke i popłynęłam do Deidary. Wyszłam z wody wtedy przytuliłam się do Deidary i poprosiłam żeby stąd iść, chyba Sasuke to widział to bo jak się odwróciłam to go nie było.
- Kim on był?? - spytał Deidara
- Nikim, chodźmy stąd, powinniśmy już wracać
- No, będą się wkurzać że nas nie ma
Doszliśmy do polany ja ubrałam się. Namiot śpiwór i inne drobiazgi Deidara wysadził, aby nikt nie znalazł nic. Stworzył sowę i polecieliśmy do bazy. Zeszliśmy z sowy i poszliśmy po schodach na górę, teraz miał zmianę Hidan.
- Hasło – Powiedział Hidan
- Ice – Odpowiedziałam
- Źle hasło, hasło zostało zmienione
- Hidan nie denerwuj, nas nie było więc nie znamy nowego hasła
- Trudno
Zamknął okienko.
- Deidara może uderzę w jego czuły punkt co ty na to? - spytałam
- Dobry pomysł spróbuj
Podeszłam do okienka i zaczęłam :
- Hidanku, proszę otwórz, tu jest strasznie zimno(była już jesień zbliżała się zima), chyba nie pozwolisz mi zostać sam na sam z Deidarą, a nie z tobą, no Hidanku ładnie proszę, zaczynam marznąć...
- No dobra wchodźcie, ale idźcie do Lidera
- Dziękuje Hidanku
Poszliśmy do lidera w trakcie drogi Deidara powiedział :
- Dobra jesteś
- Wiem :]
Doszliśmy do Peina. Daliśmy zwój i mieliśmy już wychodzić kiedy przypomniało mi się że nie znamy hasła.
- Jakie jest hasło??
- Nie znacie?
- Nie
- To jak was Hidan wpuścił?
- Nie ważne jak, tylko powiedz jakie jest hasło
- Hasło brzmi feniks
- Czemu takie głupie hasło?
- GŁUPIE!?!?
- Nie, świetne, jakoś tak mi wyskoczyło :]
- Po przemyśleniu Ice może zostać, ale jak coś zrobi nie tak to paszoł won
- Dobra, idziemy Deidara
Poszliśmy do kuchni, zrobiłam sobie i dla Deidary kanapki, szybko je zjedliśmy, bo byliśmy głodni (logiczne nie?) Szliśmy razem do swoich pokoi, otworzyłam drzwi i miałam wchodzić do środka kiedy zobaczyłam że w środku jest Itachi, szybko ruszyłam w stronę pokoju Deidary, Deidara jedynie spojrzał na mnie i otworzył drzwi żeby mnie wpuścić, ale Itachi złapał mnie za nadgarstek i pociągnął, wpadłam mu w ramiona, nie chciałam ale jakoś tak wyszło, on mnie objął(To trochę dziwne, gdyż on nie ukazuje uczuć przy publiczności, na przykład przy Deidarze) Wyrwałam mu się i powiedziałam :
- Tak teraz mnie obejmujesz, a niedawno chciałeś mnie zabić
- Przepraszam
- Wielki Uchiha przeprasza?
- Przestań
- Bo co zrobisz mi krzywdę?
- Nie po prostu nie pozwalasz wytłumaczyć
- Nie ma czego tłumaczyć, a tak przy okazji to gdyby nie Deidara nigdy bym nie wróciła
- Dlaczego?
- Przez ciebie, on(Deidara) był uprzejmy, no może zrobił mi głupi żart, ale...
- Ale co?
- Ale uważam go za przyjaciela, nigdy by mnie nie skrzywdził, a teraz puść mnie
Wyrwałam się z jego uścisku i poszłam do Deidary, zamknęłam drzwi, kiedy blondyn usiadł na łóżko usiadłam obok niego i zaczęłam płakać on mnie objął, i mówił żebym nie płakała, chciałam go posłuchać, ale emocje były za duże, w moim płaczu usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi, to był Itachi poczułam jego zapach, długo stał w drzwiach(czułam jak po nogach leci zimne powietrze). W końcu zasnęłam w ramionach Deidary. Z samego rana jak wstałam zauważyłam że blondyn śpi obok mnie, byłam u niego w pokoju. Po cichu wstałam i wyszłam z jego pokoju i zamknęłam drzwi. Poszłam do siebie, przytuliła Ice, w końcu długo jej nie widziałam musiałam wyściskać ją za te wszystkie dni. Poszłam do kuchni wziąć jedzenie dla wilka(wilczycy, ale chyba mogę pisać wilka no nie?) Zauważyłam że wszyscy na mnie dziwnie patrzą, nie wiedziałam o co im chodzi, może słyszeli moją kłótnie z Itachim, a potem płacz, albo jedno z tych. Głupio mi było że tak wyszło, ale to nie moja wina, nie wytrzymałam tego napięcia i spytałam :
- No co!?
- Nie nic... - razem odpowiedzieli
- Wiem że coś jest nie tak gadać
- Ale nic, nie nic – coś na pewno ukrywają
- Hidanku – szepnęłam dla Hidana do ucha – o co chodzi
- Słyszeliśmy twoją kłótnie z Itachim
- Aż tak głośna była nasza kłótnia
- Trochę
- No i słyszeliśmy jak płaczesz
- JA NIE PŁACZĘ!!!
- Słyszeliśmy
- Jejku raz się zdarzyło, idę bo Ice jest głodna
Poszłam na górę, weszłam do pokoju i dałam jeść dla mojego zwierzaczka. Kurcze nie wiedziałam że aż tak głośno rozmawialiśmy(wiem kłóciliśmy się, nie lubię tego) Mam nadzieje że teraz nie będą mi współczuć, nie chcę tego, nie jestem jakoś ofiarą. Nie ważne, było minęło, ciekawe co teraz zrobi Itachi jak będę z nim rozmawiać, czy wogólę będę z nim gadać, to jest dobre pytanie każdym bądź razie dowiem się jak go spotkam. Ice zjadła i wypiła wszystko, więc zaczęłam ją uczyć różnych komend, takich jak siad, daj łapę, leżeć, daj głos, waruj itd. Nawet szybko mi to szło kilka razy mówiłam waruj i się nauczyło, najtrudniej było nauczyć ją daj łapę, to dla niej kojarzyło się z atakiem, jak ja ją zraniłam, było ciężko, za każdym razem jak sięgałam po jej łapę chciała mnie ugryźć, raz pozwoliłam jej się ugryźć, chyba zrozumiała że nie chcę zrobić dla niej nic złego, bo potem nie gryzła i kilka razy podała łapę, zaczęłam się śmiać ze szczęścia, że ona tak szybko się uczy to było dla mnie coś wielkiego, cieszyłam się z tego. Gdy się śmiałam usłyszałam jak ktoś przechodzi przy moim pokoju i zatrzymuje się przy moich drzwiach, wstałam na równe nogi i ruszyłam w stronę drzwi kiedy je otwierałam Ice szczekała więc zerknęłam na nią idąc do przodu i wpadłam na (zgadnijcie na kogo, tak na niego) Itachiego, spojrzałam mu w oczy on mi i razem się zarumieniliśmy, ja spuściłam wzrok zerknęłam z boku i zauważyłam że Konan, Hidan i Tobi widzą nas speszyłam się, ale nadal stałam ja ani Uchiha nic nie mówiliśmy, po wczorajszym było trochę głupio, w końcu ja wydusiłam coś z siebie nie patrząc mu w oczy :
- Idziemy na trening?
- Eehe
Poszliśmy do lasu, tak jak zwykle w ciszy, zauważyłam że prze mną i Itachim stoi Sasuke i jego znajomi z organizacji, nie znam ich (imion też nie znam, wiem głupio trochę, ale nie lubię ich więc nie chciałam niczego na ich temat się dowiedzieć) Itachi stanął przede mną i był gotowy do ataku, ale się odsunął, pozwolił im mnie złapać.
- Itachi co ty robisz, jesteśmy w jednej drużynie
- Robię to co jest słuszne, nie chciałem tego robić, ale nie dałaś mi wczoraj wyboru
- Itachi... - posmutniałam – Tak myślałam jesteś nikim, mam nadzieję że będę miała szansę cię ZABIĆ!!!
Itachi spojrzał ze zdziwieniem na mnie, pewnie nie spodziewał się tego. Na złość dla niego podbiegłam do Sasuke i pocałowałam go namiętnie, mimo że miałam związane ręce, młody Uchiha nie odwzajemnił pocałunku żeby jego koledzy nic nie pomyśleli, Itachi rzucił się na Sasuke, przynajmniej próbował bo białowłosy i Kabuto(znam jego imię :]) go przytrzymali, ja tylko powiedziałam.
- Co się stało? Oddajesz mnie w ręce Sasuke, a teraz gdy go pocałowałam rzucasz się? Zobaczysz nie ujdzie ci to na sucho, ktoś na pewno się o tym dowie, a ja tego dopilnuję!Nienawidzę cię życzę ci POWOLNEJ I BOLESNEJ ŚMIERCI!!!
Mimo że miałam związane ręce jakimś cudem lina pękła, a ja nabrałam czakry w ręce i
Nastrój:
To takie żenujące. Nie to że mało kto czyta moje opowiadanie, a to że zbliża się koniec roku szkolnego, a ja nie mogę wstawić opowiadania(przecież teraz może napisać, jesteś na komputerze!!)Jestem, ale u koleżanki.
Mam całą masę kartkówek i sprawdzianów. Nie nadążam się uczyć. A najlepsze jest to że mam jeszcze 30minut i muszę do domu T;T
Głupio mi było prosić koleżankę, aby mnie wpuściła na kompa, ale musiałam wytłumaczyć moją bardzo długą nieobecność.
Gdy tylko będę miała wolne, czyli w sobotę, jak nie będę musiała się uczyć ;/ to wstawię kolejną część. Muszę też was poinformować, że z każdą notką z opowiadaniem, Ja(Sakura) jestem coraz bliższa śmierci. Nie teraz, nie dziś, nie jutro, nie za dwa dni, nie za tydzień... Ale wkrótce.
Pisząc opowiadanie na komputerze w Wordzie, dochodzę do końca. Podpowiem wam, w pewnej części jak będzie że ja lecę z Deidarą i Konan... To się nie powtórzy że razem lecimy więc nie muszę zdradzać szczegółów.
Ale się rozpisałam XD. Ale tak na serio, przepraszam. T;T Strasznie mi głupio ;{
I do osób, które zamówiły u mnie szablony to chyba 3 osoby, to przepraszam że tak długo czekacie. Nie mam kiedy wejść na kompa i coś zrobić, to takie... takie... Nawet nie wiem jak to nazwać.
Dobra kończę, zaraz muszę wychodzić. Papa. Poczekajcie do soboty lub niedzieli to coś nowego się pojawi.
Nastrój:
Jak wstałam była 5, ubrałam się i wzięłam Ice na podwórko. Ona zrobiła co miała i wróciłyśmy. Zanim poszliśmy do mego pokoju wzięłam duży garnek z wodą i 4 duże steki(surowe). Wtedy już poszłyśmy do pokoju wszystko położyłam obok drzwi. Zostawiłam ją w pokoju, wzięłam ręcznik i poszłam się kąpać. Wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się, wsadziłam bieliznę i ciuchy na zmianę do małego plecaczka, wzięłam śpiwór i namiot i najważniejsze klucze, ale nie wzięłam gdyż Deidara powinien wziąć. Zeszłam na dół i wyszłam na podwórko, już była 6.30, ale wolałam wyjść wcześniej. Usiadłam pod drzewem i czekałam aż przyjdzie Deidara, czekałam i czekałam a on nie przychodził, nagle zachciało mi się spać nie wiem czemu po prostu. Zamknęłam oczy i zdrzemnęłam się, no nie mogę powiedzieć że to drzemka gdyż Deidara przyszedł. Byłam strasznie zaspana, a mieliśmy lecieć na glinianej sowie, weszłam na sowę myślałam że będę mogła na niej się zdrzemnąć, ale nie musiałam się trzymać. Lecieliśmy, byłam taka zmęczona, że coraz słabiej się trzymałam, nagle puściłam się już miałam spaść kiedy Deidara złapał mnie w ostatniej chwili.
- Nie wyspałaś się??
- Wyspałam, ale strasznie zachciało mi się spać
Deidara rozsunął nogi na boki.
- Siadaj, zdrzemniesz się w trakcie lotu
- Ale... no dobra nie mam sił
Usiadłam w środku, a właściwie położyłam i wtuliłam się w klatkę piersiową Deidary i zasnęłam. Nie wiem jak długo spałam gdyż Deidara nie powiedział ile spałam, tylko powiedział abym wstała. Wstałam, przez jakiś czas nie wiedziałam co się dzieje. W końcu się ocknęłam. Była, gotowa na wszystko. Wyjęłam kunaje i byłam gotowa do walki, wtedy Deidara powiedział.
- Już po wszystkim, mam zwój
- Jakim cudem, bez buum?
- No ^^
- Kłamiesz
- Nie
- Nigdy, ale to nigdy nie było walki w której byś nie użył glinianych bomb
- No dobra żartuje
- Wiedziałam
- Plan jest taki ty zajmujesz się zwojem, a ja resztą
- Dobra – zgodziłam się bo to nie był aż taki zły pomysł
Nałożyliśmy te duże słomiane kapelusze z białymi wstążkami. Zjawili się. O nie tam był Naruto, Hinata i Kakashi. Na szczęście miałam kapelusz więc nie rozpoznają mnie.
- Dobra Sakura, ja zajmę się tą dwójką a ty Kakashim
Debil, no teraz wiedzą kim jestem.
- Zmiana planów ja zajmę się tą dwójką ty Kakashim
- Przecież już uzgodniliśmy
- Już!
Deidara i Kakashi walczyli, ja musiałam zająć się Hinatą Naruto. Zdjęłam kapelusz bo już wiedzieli kim jestem, Naruto nie chciał mnie atakować Hinata też. Nie miałam wyboru ja musiałam ich pierwsza zaatakować żeby Deidara nic nie pomyślał. Rzuciłam się na Naruto, najpierw skupiłam czakrę w dłoniach, potem uderzyłam Naruto mocno w brzuch, poleciał kilometr do tyłu łamiąc kilka drzew. Już miałam brać się za Hinatę kiedy ona powiedziała:
- Dlaczego to robisz?
- Nie twoja sprawa
- Może i nie, przecież on ci pomógł, a ty go tak krzywdzisz
- Ja nie raz byłam krzywdzona, a jakoś nikt nie kiwnął palcem, dobra kończmy to!
Krzyknęłam i przywaliłam dla Hinaty w brzuch tak jak Naruto poleciała kilometr, a nawet dalej. Podbiegłam do niej, sprawdziłam czy nic jej nie jest, bo tak szczerze nie chciałam ich krzywdzić, ale nie miałam wyboru. Dokładnie oglądałam ją i zauważyłam zwój. Pobiegła do Deidary i Krzyknęłam :
- Deidara spadamy
- Jeszcze nie
- Mam zwój
- To dlatego zmieniliśmy taktykę?
- Tak, nie mogła ci pozwolić abyś zniszczył zwój.
Wtedy Kakashi ruszył w moją stronę miał już mnie atakować kiedy uderzyłam do w twarz z całej siły i poleciał mile, a może dwie. Wtedy Deidara zrobił smutną minę i powiedział :
- Dlaczego to zrobiłaś??
- Nie mamy czasu na zabawę
- Ale...
- Żadne ale. Wykonaliśmy misję, szybko nam poszło, więc wracamy
- A jak oni wstaną??
- Nie wstaną, jakieś 2 dni będą tam leżeć
- Jest już późno, a ja chcę odpocząć
- Niech ci będzie, ale musimy znaleźć polanę, gdzie będzie dużo miejsca
- To lecimy, z góry więcej widać
Wsiadłam, tym razem dobrze się trzymałam i nie spadłam. Lecieliśmy trochę, aż zauważyłam sporą polanę, wylądowaliśmy. Wzięłam namiot i dosyć szybko rozstawiłam, w tym czasie Deidara zbierał chrust na ogień. Wzięłam śpiwór i wsadziłam do namiotu, potem poszłam do lasu nazbierać jadalne jagody, grzyby i jaja ptaków, już szłam w stronę naszej polany kiedy usłyszałam „BUUM”. Szybko pobiegłam w stronę wybuchu, jak już dobiegłam zauważyłam że wszystko jest porozwalane, na dodatek nigdzie nie było Deidary. Wtedy naszły mnie złe myśli. Gdzie jest Deidara? Czy on się wysadził? A jeśli mu coś się stało?. Dłużej nie myślałam tylko wołałam :
- Deidara! Deidara gdzie jesteś? - nikt się nie odzywał, głośniej wołałam – Deidara, gdzie jesteś. Deidara – byłam naprawdę smutna myślałam że zaraz poleci mi łza – Deidara, do cholery gdzie jesteś, no proszę odpowiedz nie rób mi tego Deidara.
Wtedy wyszedł z krzaków Deidara i powiedział :
- Nic mi nie jest. Martwiła się o mnie?
- Nie, jesteś durniem!!
- A kto krzyczał „Deidara no proszę...”
- Nikt! Odwal się!!
- Martwiłaś się o mnie
- Nie. Sprzątaj jak narozrabiałeś!!
Deidara zaczął sprzątać, a ja zbierałam chrust, znaczy resztki chrustu. Potem poszłam do lasu zebrać większe patyki, ale nie oddalałam się za bardzo żeby Deidara znowu nic nie rozwalił. Szybko wróciłam. Rozpaliłam ognisko, położyłam dwa kamienie z zagłębieniami do ognia aby się nagrzały. Po jakimś czasie gdy kamienie się nagrzały wbiłam 3 ptasie jajka na kamień i usmażyłam je. Już miałam jeść kiedy zobaczyłam że Deidara nic nie ma i patrzy na moje jaka, aż mu ślinka cieknie. Nie patrząc na niego dałam mu kamień z jajkami, niech się naje, bo nie da spać. Wzięłam usmażyłam sobie drugą porcję jajek i zjadłam. Poszłam w głąb lasu szukając jakiegoś zbiornika z wodą, na przykład jakiegoś jeziorka z wodospadem. Szłam i nic nie mogłam znaleźć wszędzie pusto tylko las i las. Po godzinie szukania znalazłam wymarzone miejsce. Zdjęłam ugranie byłam w samej bieliźnie i wskoczyłam do wody. Podpłynęłam pod wodospad. Była tam mała wysepka więc stanęłam na niej i pozwoliłam wodzie spływać po moim ciele. Czułam jak wszystkie smutki spływały razem z wodą w duł. Po jakimś czasie spojrzałam przed siebie i zobaczyłam że Deidara patrzy się na mnie, szybko zakryłam jedną ręką biustonosz a drugą majtki, wtedy ktoś chwycił mnie z tyłu i wciągnął do jaskini, lekko krzyknęłam, myśląc że Deidara robi głupi żart, ale się myliłam kiedy się wyrwałam i odwróciłam zobaczyłam że stoi przede mną Sasuke, a ja jestem w samej bieliźnie. Przywaliłam dla niego z liścia i miałam już biec w stronę wyjścia kiedy on chwycił mnie za nadgarstek, pociągną i poleciałam w jego ramiona. Mocno mnie trzymał i nie puścił mimo że naprawdę się wierciłam starając uwolnić się z uścisku. Wtedy Sasuke powiedział:
- Przestań, to nic ci nie da
- Skąd wiesz, z resztą puść mnie
- Nie, bo uciekniesz
- A jak myślisz? Jestem w samej bieliźnie jakbyś nie wiedział
- Wiem
- Skoro wiesz to co zamierzasz zrobić?
- Przeprosić się
- Niby za co? A wiem za co, za to że mnie zostawiłeś, nigdy nie powiedziałeś że mnie lubisz, nigdy nie zwracałeś na mnie uwagi i jeszcze za to!
- Lubiłem cię i zwracałem na ciebie uwagę. Chcę przeprosić za krzywdę którą ci wyrządziłem
- Trochę za późno
Gdy to powiedziałam Sasuke przycisnął mnie do ściany i zaczął całować w usta, oczywiście nie odwzajemniłam pocałunku. Zaczął całować mnie po szyi i coraz niżej, gdy już był niżej szyi, kopnęłam go w kostkę, on zwolnił uścisk, a ja jeszcze raz strzeliłam mu z liścia i pobiegłam w stronę wyjścia, zanim wyszłam jeszcze odwróciłam się do niego i uśmiechałam się, nie wiem czemu jakoś tak wyszło i wyszłam. Wskoczyłam do wody gdy się wynurzyłam nie było Deidary, ani moich ubrań. Wyszłam z wody i odwróciłam się w stronę wodospadu, wtedy ujrzałam Sasuke. Szybko pobiegłam w stronę polany gdzie zapewne był Deidara i moje ciuchy. Jak dobiegłam okazało się że może ciuchy są na namiocie, a Deidara siedział obok namiotu, pewnie czekał na mnie. Byłam na niego taka wściekła, myślałam że mu nogi z dupy powyrywam. Stanęłam przed nim i już miałam go opieprzyć kiedy zobaczyłam, że on gapi mi się w biust. Przywalił mu z liścia i zabrałam moje ciuchy poszłam trochę w głąb lasu i założyłam wszystko. Wracałam już do namioty kiedy dostałam z tyłu i zasnęłam.
Gdy się obudziłam, byłam w tej jaskini co ostatnim razem widziałam się z Sasuke, no tylko że tym razem byłam ubrana. Wstałam miałam już iść kiedy coś mnie trzymało za jedną nogę, przyjrzałam się i zobaczyłam że to jest lina, ale to nie była zwykła lina, ona była mocna i na dodatek była w niej czakra która utwardziła linę.
Przyszedł Sasuke, uśmiechnął się do mnie, ja siedziałam, więc Sasuke przykucnął przy mnie. Przez dłuższą chwilę patrzyła na mnie, nic nie mówił. W końcu wstał i powiedział:
- Zmieniłaś się Sakura
- O znasz moje imię
- Oczywiście że znam
- Czego chcesz ode mnie?
- Zgody
- Nie potrzebna ci
- Proszę, pogódź się ze mną
- Nie! Za to że mnie porwałeś!!
- Musiałem, nie mogłem pozwolić sobie stracić okazję na zgodę
- Już straciłeś!!
- Proszę Sakura
- Idź do swego pana
- Nie dopóki mi nie wybaczysz
- To sobie czekaj
- Sakura wiem że nadal mnie kochasz
- Nie kocham ciebie, kocham Naruto – oczywiście skłamałam
- Tak go kochasz że go uderzyłaś tak mocno że poleciał kilka metrów?
- Skąd to wiesz, szpiegujesz mnie?
- Nie szpieguje, po prostu przechodziłem obok
- Dziwny zbieg okoliczności
- A ten Deidara to kto to?
- Ktoś, nie interesuj się
- Dlaczego masz na sobie ten strój?
- Bo tak chce, jakbyś nie wiedział jestem z po stronie Itachiego. Mam nadzieję że cię zabije
- Oj, żebyś się nie przeliczyła
- Żebyś ty si nie przeliczył
Po tych słowach wyskoczyły mi rumieńce, Sasuke przykucną, był naprawdę blisko mnie i zbliżał się coraz bardziej, zaczęłam nawet czuć jego oddech na swojej twarzy, wtedy...
********************************
Mam nadzieje że notka się podoba. Szablon też zmieniłam ;]
Podoba się??
Oczywiście szablon i opowiadanie ;p
Jak coś się nie podoba to pisać będę wdzięczna ;]
Nastrój:
Teraz się zastanawiam czy pisać to wszystko od nowa, czy po prostu dalej prowadzić?? Do tego opowiadania mam już 39 stron w wordzie i nie chce mi się zaczynać nowego bo te mi się podoba ;p
Jest jeszcze jedna ważna sprawa, pewnie zauważyliście że avatary 50:50 i 100:100 nie są z Sakurą tylko z Lucy z Elfen Lied. Mam też pomysł na pisanie opowiadania o niej... Tylko że ona... Nie będę teraz pisać, może kiedyś założę bloga z opowiadaniem o niej... Ale najpierw muszę zakończyć to opowiadanie, nie dziś, nie jutro, kiedyś... pt: "Ostatnie tchnienie" - Tak to będzie notka w której główna bohaterka (JA) Umiera...
Dobra... Chyba dobry początek... przepraszam drugi początek XD
Nie będę się rozpisywać.
Tyle życzę miłego czytania ;p
Nastrój:
Gdy się obudziłam, przypomniało mi się że miałam się spotkać z Naruto. Szybko chwyciłam za zegarek i zobaczyłam która godzina „CO!? JUŻ 20!?” Szybko ruszyłam w stronę wyjścia i pobiegłam, w miejsce naszego spotkania, czekałam godzinę, ale Naruto się nie zjawił „Może naprawdę mu coś się stało. Może dlatego nie ma Itachiego, może on porwał Naruto, a jeśli zrobi mu krzywdę. A co jeśli...” przerwałam rozmyślać to było zbyt straszne żeby o tym myśleć. Poszłam w głąb lasu, znalazłam ładną polanę, było sporo przestrzeni ale nie potrzebowałam aż tyle, podeszłam do jednego z drzew i usiadłam pod nim, potem się położyłam. Było ciemno i już było widać gwiazdy, oglądałam gwiazdy i rozmyślałam.
Ciekawe gdzie jest Itachi i Naruto. Skąd Deidara wiedział że byłam u Naruto w domu. Dlaczego myśleli że ich zdradziłam, przecież to głupie nigdy bym ich nie zdradziła, dobrze mi tam, choć ciężkie są treningi, ale nikt nie mówił że będzie łatwo, sama chciałam. Wiele się tam nauczyłam, niezłe mam ciosy, szybko biegam, najszybciej z naszej organizacji ^^, jestem medic-ninja, no tego to w wiosce się nauczyłam. Mogłam rozmyślać całą noc, ale musiałam wracać do bazy, bo pomyślą że chcę uciec.
Wstałam i zwróciłam się w stronę bazy, dosyć długo szłam. Było dosyć cicho, nie licząc świerszczy czy ptaków, albo tych upartych komarów, które tak brzęczą nad uchem. Już dochodziłam do bazy, kiedy coś wyskoczyło z krzaków i rzuciło się na mnie, na szczęście miałam dobry refleks i uniknęłam ataku, przyjrzałam się napastnikowi, to był wilk, a właściwie młody wilk, nie duży. Ciekawiło mnie skąd się wziął, jeszcze nie widziałam wilka tu, to dosyć ciekawe. Myślałam że wilk ustąpi, ale się myliłam znowu rzucił się na mnie, myślałam że chwyci mnie za rękę więc ją odsunęłam, zręcznie wilk skręcił paszczę w stronę mojej łytki, mocno ugryzł, naprawdę mocno, z bólu przykucnęłam. Wilk miał mnie chwycić za ramię, ale nie miałam zamiaru się odsuwać, zaatakowałam. Wyjęłam kunaja i trafiłam wilka w przednią ładę, nie chciałam go zabić. Wilk zaczął piszczeć z bólu i walną się obok mnie liżąc łapę, strasznie było mi go żal, nie mogłam go zostawić z tą łapą, więc postanowiłam mu pomóc, wiem nie powinnam w końcu mnie zaatakował, ale nie mogłam go zostawić, wystawiłam ręce nad jego krwawiącą łapą, on chciał mnie ugryźć, więc szybko zabrałam, kilka razy to się powtórzyło, ale chyba wilk zrozumiał że chcę mu pomóc i już mnie nie atakował. Wystawiłam ręce nad jego łapę i zaczęłam leczyć. Po kilkunastu minutach już nie było widać nawet zadrapania. Wstałam i poszłam dalej, wilk zaczął iść za mną, więc go odgoniłam, ale on wrócił, więc próbowałam go wystraszyć, ale to nic nie dało dalej szedł za mną. W końcu był sam, nie wiadomo skąd się tu wziął. Pewnie myślicie „jakim cudem ona znalazła się w Akatsuki?????” ale po prostu miałam miękkie serce. Pozwoliłam wilkowi iść ze mną, nie długo szliśmy gdyż już było widać bazę. Podeszłam do drzwi, chciałam już wejść, ale zerknęłam na wilka był taki smutny, wzięłam go na ręce i poniosłam. Gdy już miałam wejść do pokoju wilczek zawarczał, szybko otworzyłam drzwi, weszłam do środka i zamknęłam drzwi. Wilk znowu zaczął warczeć próbowałam do uciszyć, ale ten dalej warczał. Nagle ktoś zapukał do drzwi, szybko chwyciłam wilka, wsadziłam do szafy, zamknęłam ją i podeszłam do drzwi, otworzyłam je. Przed nimi stał Deidara, więc wyszłam z pokoju na korytarz i zamknęłam drzwi za sobą.
- Tak??
- Co tak warczy??
- Ja ^^
- Po co??
- Nudziłam się
- Aha, a jeśli masz tam jakieś zwierze to lider nie będzie zadowolony
- Niby czemu??
- Kiedyś przyniosłem gadającą papugę
- No i...???
- Latała za każdym i krzyczała „jesteś głupi, jesteś głupi” i tak w kółko
- Ty ją tego nauczyłeś??
- No^^, chciałem nauczyć jej wielu rzeczy, ale nie słuchał, no i powiedziałem jesteś głupi, to on tego się nauczył
- I co wtedy??
- Lider się wkurzył i wywalił papugę
- Gdzie??
- Do... Nie wiem mówił że komuś podrzucił
- Aha
- No i tyle. Dobra idę pa
- Pa
Weszłam do pokoju, zamknęłam drzwi, podeszłam do szafy i wypuściłam wilka. Wilk szybko wybiegł i zaczął wszystko obwąchiwać. Ja wzięłam ręcznik, wzięłam klucz od pokoju, wyszłam zakluczyłam pokuj i poszłam do łazienki, zanim weszłam miął mnie Hidan, cofnął się i zagadał do mnie:
- Idziesz się kąpać?
- Idę
- Wykąpiesz się w wannie
- Tak
- Może pójdę z tobą i wyszoruję ci plecy
Tylko spojrzałam, nic nie powiedziałam, poszłam do łazienki i zakluczyłam za sobą drzwi żeby nikt nie wszedł, a zwłaszcza Hidan. Napuściłam ciepłej wody do wanny. Weszłam do niej i leżałam. Po długim czasie wyszłam z wanny, spuściłam wodę, zawinęłam się ręcznikiem, było widać dekolt, ale nie powinno nikogo być. Wysuszyłam włosy i wyszłam. Gdy zamknęłam drzwi od łazienki, zauważyłam że Hidan stoi przed moimi drzwiami, a ja byłam tylko w ręczniku, na dodatek on był wyższy więc z łatwością mógł mi zaglądnąć w dekolt. Podeszłam do swoich drzwi, ale zanim je otworzyłam stanęłam przed Hidanem, chciał coś powiedzieć, ale jednak zrezygnował. Zaczął perfidnie gapić mi się w dekolt, myślałam że zaraz mu przywalę za to, ale tego nie zrobiłam.
- Co się tak gapisz?? - spytałam
- Eee... - najwyraźniej nie wiedział co powiedzieć
- Patrz na mnie a nie na biust
Najwyraźniej Hidan się otrząsnął i powiedział :
- Będziesz sama w pokoju?
- Będę, a co?
- Mogę dotrzymać ci towarzystwa
- Chciałbyś
- Chciałbym
- Ale nie możesz
- Dlaczego? - uśmiechał się serdecznie
- Bo będę się przebierać
- Z miłą chęcią popatrzę
- Bardzo śmieszne
- Nie żartuje
- Dobra Hidan skończ to i tak cie nie wpuszczę
- Ale jesteś
- Jestem jaka jestem
Poszedł ze spuszczoną głową do swego pokoju. Ja weszłam do swego pokoju, ubrałam się i poszłam do kuchni, musiałam wsiąść trochę mięsa i wody dla wilka. Gdy weszłam do kuchni otworzyłam lodówkę i była cała pełna, dziwnym trafem było nawet surowe mięso ciekawe dla kogo dobra nie ważne. Wzięłam trochę surowego mięsa i nalałam miskę wody i poszłam do siebie do pokoju. Gdy weszłam położyłam miskę i mięso na drewnianej podłodze. Wilk podszedł do mięsa i szybko je zjadł potem wziął się za wodę. Usiadłam na łóżko. Gdy wilk skończył już pić wskoczył to mi na łóżko, zaczęłam go drapać po plecach potem przeszłam do brzucha, wtedy się zatrzymałam. To nie był wilk tylko wilczyca. To mnie zdziwiło gdyż myślałam że to wilk, najwyraźniej się myliłam, ale to nic, nawet jeszcze lepiej ^^. Zgasiłam światło i położyłam się spać, wilczyca położyłam mi się na nogach. Długo nie mogłam zasnąć męczyła mnie jedno pytanie „Skąd ona tam się wzięła??”. Niestety nigdy nie poznam odpowiedzi na to pytanie, ale trudno. Wzięłam budzik do rąk i ustawiłam żeby zadzwonił o 3.00, po czym zamknęłam oczy i zasnęłam.
Zaczął dzwonić budzik, nie chętnie wstałam, ale nie miałam wyboru, nie chciałam aby wilczyca narobiła mi w pokoju. Ubrałam się i wzięłam wilczyce na ręce poszłam z nią do wyjścia, gdy wyszliśmy puściłam ją, przez długi czas ona stała przy mnie nie spuszczała mnie z oczu, ale w końcu zaczęła powoli, ale niepewnie odchodzić ode mnie. Podchodziła do drzewa i zaznaczała teren, gdy skończyła zrobiła to drugie, ja zaczęłam myśleć o imieniu dla niej. Chciałam nazwać ją Kane, ale nie, nazwałam ją Ice. Gdyż miała białe futro. Ja już miałam imię dla wilczycy, a ona już zrobiła co miała zrobić, poszliśmy do drzwi, przed nimi podniosłam ją. Zaniosłam do pokoju i zostawiłam tam. Sama poszłam do kuchni zrobić sobie zwyczajne kanapki chleb, masło, wędlina i żółty ser. Usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Jak już usiadłam przyszedł Deidara, potem Konan. Też zrobili sobie kanapki i usiedli. Deidara obok mnie a Konan z drugiej strony. Kiedy już byłam w połowie kanapki przyszedł Pein, Zetsu, Kakuzu. Oni usiedli na przeciwko mnie Pein obok Konan. Już zaczęłam jeść drugą kanapkę, wtedy przyszedł Hidan, zrobił sobie kanapki tak jak wszyscy i usiadł obok mnie. Gdy kończyłam kanapkę poczułam czyjąś dłoń na moim pośladku. Myślałam że zaraz wstanę i przywalę w łeb temu debilowi, ale tego nie zrobiłam. Kątem oka spojrzałam kto mnie maca, to był Hidan. Gdy już zjadłam drugą kanapkę wstałam podsunęłam talerz dla Hidana tak że prawie by spadł ze stołu i poszłam do siebie do pokoju. Kiedy doszłam weszłam do środka i mocno trzasnęłam drzwiami. Wtedy spojrzałam na Ice przypomniało mi się że zapomniałam wziąć coś do jedzenia dla niej, musiałam się wrócić. Poszłam do kuchni, tam podeszłam do lodówki otworzyłam ją i rozejrzałam się za jedzeniem. Zobaczyłam że jest stek miałam go już wziąć kiedy, ten bezczelny debil który mnie macał objął mnie w pasie, normalnie ręka mi drżała aby mu przywalić, ale tego nie zrobiłam. Przesunęłam się w bok i odwróciłam w stronę Hidana. Zauważyłam że wszyscy na mnie patrzyli. Wtedy powiedziałam do Hidana :
- Słuchaj debilu, nie dość że nie dasz mi zjeść śniadania macając mnie to jeszcze bierzesz mnie w pasie. Co ty sobie myślisz, pożartować możesz przed łazienką, czy gdzieś indziej. Możesz gadać co chcesz, ale nigdy więcej mnie NIE DOTYKAJ!!
Hidan nic nie powiedział tylko wyszedł, chyba głupio się poczuł, gdyż chciał coś powiedzieć, ale tylko zamknął usta i poszedł. Kiedy spojrzałam na resztę to szybko się odwrócili, może zaczął mnie szanować, ale mniejsza z tym. Podeszłam do lodówki wyjęłam stek i poszłam do siebie do pokoju. Dałam stek dla Ice, szybko zjadła najwyraźniej była głodna.
Wzięłam ręcznik i poszłam do łazienki. Napuściłam sobie gorącej wody do wanny i weszłam do niej. Zaczęłam myśleć o tym co powiedziałam dla Hidana. Było mi trochę głupio że tak powiedziałam, ale przynajmniej więcej tego nie zrobi, chyba nie zrobi. Dokładnie się umyłam i wyszłam z wanny, spuściłam wodę i wysuszyłam włosy. Owinęłam się ręcznikiem i wyszłam z łazienki. Poszłam do siebie do pokoju, gdy weszłam zobaczyłam że Deidara jest w środku, ale się nie rusza, tylko siedzi. Podeszłam do Ice i kazałam dla niej odejść posłucha mnie i usiadłam przy ścianie ciągle patrząc na Deidarę.
- Co ty tu robisz??
- Ja?? co ten pies tu robi
- To nie pies tylko wilczyca, kto pozwolił ci wejść do mojego pokoju?
- Nikt, chciałem cię zawołać bo jest zebranie, ale twój wilk zaczął na mnie warczeć więc usiadłem, i wtedy ty weszłaś
- Nie ważne wyjdź z tond muszę się ubrać
Szybko wyszedł najwyraźniej ze strachu. Szybko się ubrałam i poszłam na dół na zebranie. Jak na złość były wolne dwa miejsce obok Hidana i Peina, wolałam już usiąść obok Hidana. Przynajmniej obok był też Deidara.
- Sakura, pamiętam że raz zrobiłaś pyszny obiad, na pewno każdy to potwierdzi, więc od dziś będziesz robić dla wszystkich obiady
- Dobra
- A i jeszcze jedno, ty i Deidara jutro o 6.00 wyruszacie na misję
- A na czym ona polega? - spytałam
- Musicie odebrać zwój w którym jest zawarta droga do naszej bazy, a nikt nie może tu wejść, a i od dziś tylne wejście jest na klucz jak masz wejdziesz, a te górne będzie na hasło. Hasło brzmi Ice
- Co?? Deidara ci powiedział że mam wilczyce
- Nie powiedział, ty powiedziałaś. Teraz masz powiedzieć skąd i jak długo ją masz
- No dobra.. Więc co ostatnio jak wróciłam tu zaatakował mnie wilk, ale potem uciekł usłyszałam jak piszczy coś podbiegłam szybko, zobaczyłam ranną wilczyce i ją uleczyłam potem nie mogłam się jej pozbyć i ją przyjęłam jest tu już dwa dni
- Przynieś ją tu
- Ale nie wyrzucisz jej tak??
- Zobaczymy
Poszłam do siebie. Wzięłam Ice i przyniosłam na zebranie. Gdy zobaczyła Deidarę wyskoczyła mi z rąk i pobiegła w jego stronę aby go ugryźć, ale w porę krzyknęłam „Nie wolno!!” Stanęła i podeszła do mnie ze skuloną głową. Wzięłam ją na ręce i usiadłam przy stole.
- No, no nawet się słucha – powiedział lider – ale nie może zostać
- Dlaczego??
- Jutro masz misję, a nie ma komu jej pilnować, z resztą jeszcze kogoś pogryzie na przykład Deidarę
- Ale, ona szybko się uczy
- To nic, nie może zostać
- Ale...
- Żadne ale, masz ją wyrzucić
- Ale ty jesteś okrutny, chociaż pozwól jej zostać aż wrócę z misji
- Dobra, ale jak coś narobi wywalę ją
- Dobrze
- Koniec możecie już iść, a ty Sakura możesz zrobić obiad
- Już
Poszłam do kuchni, zajrzałam do lodówki i wyjęłam z niej mięso na schabowe. Pokroiłam mięso. Potem wzięłam i obrałam ziemniaki. Gdy je obrałam i umyłam wsadziłam do garnka. Wzięłam się za smażenie schabowych. Schabowe usmażone, ziemniaki ugotowanie. Wszystko gotowe. Zaczęłam już rozstawiać talerze, widelce i noże, następnie postawiłam szklanki, a na końcu talerz ze schabowymi i miskę z ziemniakami. Wszyscy się zeszli i wzięli się za jedzenie ja ostatnia usiadłam i wzięłam się za jedzenie. Wszyscy już zjedli i wyszli. Jak sama zjadłam to zebrałam wszystko i zaczęłam zmywać. Jak skończyłam była gdzieś 17. Dla Ice też dałam schabowe, ale surowe. Potem poszłam z nią na zewnątrz. Ice zrobiła tam co miała i wróciłyśmy. Zakluczyłam drzwi i poszłam z wilczycą do pokoju. Ona położyła się na łóżku i zasnęła, ja poszłam do Deidary. Zapukałam do drzwi i weszłam.
- Mogę wejść?
- Wchodź – po chwili – siadaj
Usiadłam na łóżku obok niego
- Mam pytanie. Jak długo będzie trwać nasza misja??
- Nie wiem
- A brać coś ze sobą, jakieś ciuchy czy śpiwory??
- Lepiej wziąć
- Dobra dzięki idę pa
- Pa
Wyszłam z pokoju Deidary i poszłam do siebie. Przebrałam się i położyłam się spać.
Nastrój:
tagi:
Wraz z Itachim zniknęliśmy im z oczu. Bałam się że Itachi będzie na mnie krzyczał za to że nie powiedziałam gdzie idę i na dodatek nie przyszłam na trening. Starałam się uniknąć kontaktu wzrokowego, ale to było trudne, nie dość że biegł obok mnie to jeszcze zerkał złowrogo co jakiś czas na mnie. Jakoś dziwnie się czułam, z tego co wiem już trzeci raz prosiłam o to aby odpuścił, mam nadzieję że ostatni. Nie chcę więcej prosić go o to aby oszczędził kogoś, możliwe że następnym razem nie odpuści i zrobi co chce. Ciekawe czy Naruto będzie czekał przed wejściem do wioski oby czekał, nie mam zamiaru go szukać, z resztą i tak mam dużo kłopotów, to jeszcze mogę go wpakować do grobu, oby Itachi o niczym się nie dowiedział, bo będzie źle ze mną i z Naruto. Już mieliśmy wejść do bazy kiedy Itachi się zatrzymał i spojrzał na mnie z taką obojętnością że zaczęłam się bać, chciałam go ominąć, ale on nie chciał mnie przepuścić, co mogłam zrobić, nic, ale było jedne wyjście uciec. Więc się odwróciłam i pobiegłam w głąb lasu, przez krótszą chwile Itachi stał w miejscu, ale ruszył w moją stronę. Zawróciłam i pobiegłam w stronę wioski potem skręciła i ruszyłam w stronę wejścia do bazy. Dobiegłam, szłam w górę, kiedy Itachi złapał mnie za rękę, wyrwałam mu się i pobiegłam szybko w górę. Kiedy już dobiegłam, szybko ruszyłam w stronę pokoju Konan, zapukałam i weszłam. Usiadłam na łóżko i mocno dyszałam, nie mówiłam dla niej co się stało tylko, spojrzałam na nią ze smutną miną i położyłam się na łóżko i spytałam :
- Która jest godzina??
- Już jest 17,20
- Co?? Muszę iść wrócę później i przyjdę do ciebie
- Dlaczego do mnie?
- Itachi jest na mnie zły i boje się że coś mi zrobi
- Dobra jak chcesz, tylko bądź ostrożna
- Dobra pa
Ruszyłam w stronę wyjścia, ale Itachi czekał na mnie wróciłam się, stworzyłam klona, klon poszedł do mojego pokoju i się zakluczył, a ja wyszłam tylnym wyjściem, myślałam że już po wszystkim, ale się myliłam, Itachi rozwalił drzwi u mnie i klon zniknął, stworzyłam kolejne klony, one miały odwrócić uwagę Itachiego, a ja w tym czasie pobiegłam jak najszybciej mogłam do wioski, przez długi czas słyszałam jak Itachi gania moje klony, w końcu dobiegłam do wioski, Naruto czekał na mnie, chwyciłam go za rękę i pobiegłam z nim do wioski, z wioski do innej kiedy już uznałam że jest bezpiecznie, powiedziałam dlaczego go tu zabrałam i co się stało, widać było że Naruto martwił się o mnie, po mnie było widać że się bałam.
- Możesz u mnie zostać jak długo chcesz, ale zmień ciuchy, bo niektórzy boją się ciebie i będzie trochę trudno cię zgubić
- Dobra, a masz jakieś pieniądze?? Bo ja nic nie mam
- Mam choć kupisz sobie coś
- Dobra dzięki
Jak weszliśmy do sklepu jeden gościu chciał mi wepchać pieniądze ze strachu, ale ja je ode pchałam, powiedziałam że chcę kupić ubranie nic więcej, ale on był uparty, zamiast kasy wepchał mi ubranie, więc poszłam do przebieralni, założyłam nowe ciuchy, nie można było mnie poznać jak nie miałam tamtego stroju, wyglądałam zupełnie inaczej. Wyszliśmy ze sklepu, ale zapomniałam tamtego stroju więc się wróciliśmy, wzięłam jeszcze tamten struj i poszliśmy z Naruto do jego domu, tam poszliśmy do jego pokoju, wzięłam otworzyłam okno żeby się przewietrzyło wtedy wleciał samolocik z wiadomością od Konan. Usiadłam na łóżko obok mnie Naruto i przeczytałam liścik było w nim :
„ Sakura, posłuchaj Itachi jest na ciebie strasznie wściekły, nie wiem dlaczego, lepiej nie wracaj przez jakiś czas do nas, on wziął twój pokuj i wywalił wszystko do góry nogami, naprawdę nie wiem co zrobiłaś, ale on jest strasznie zły. Jeśli możesz to napisz do mnie na tej kartce. Ona wróci do mnie wystarczy że wyrzucisz liścik przez okno, sam złoży się w samolocik i wróci do mnie to tyle mam nadzieję, że nic ci nie jest. Odpisz”
- Ona naprawdę o ciebie się martwi, myślałem że nie ma tam czegoś takiego jak przyjaźń – powiedział Naruto
- Widzisz myliłeś się dobra odpiszę dla niej, masz jakiś długopis?
- Tak, zaraz wezmę – szukał długopis, w końcu znalazł- proszę
Odpisałam list, w liście było:
„ Droga Konan u mnie wszystko dobrze, nie wiem kiedy wrócę, nie wie czy wogólę wrócę, mam nadzieję że wszystko się wyjaśni i będę mogła szybko wrócić do was. Bym napisała gdzie jestem ale nie mogę, jeszcze Itachi przeczyta i znajdzie mnie. To tyle mam nadzieję że jeszcze napiszesz, jak coś się zmieni lub nie.”
Wzięłam kartkę i wyrzuciłam przez okno, kartka sama złożyła się w samolocik i poleciała do Konan. Oddałam długopis dla Naruto i poszłam się wykąpać. Wzięłam szybki prysznic, wytarłam się i założyłam mój nowy strój. Poszłam do pokoju Naruto i powiedziałam :
- Masz może jakąś większą koszulkę, nie będę przyciesz w tym spać
- Nie wiem zaraz zobaczę – Naruto przeszukał szafę i znalazł durzą bluzkę – masz to chyba będzie pasować
- Dzięki
Naruto wyszedł, więc od razu się przebrałam, Naruto przyszedł z kanapkami, położył je na biurku i poszedł z powrotem, przyniósł ciepłą herbatę.
- Nie musiałeś nic przynosić
- Wiem, ale zgłodniałem, więc i tobie zrobiłem
- Oj Naruto, jeśli chodzi o jedzenie nie zmieniłeś się
- Wiem he he
Wzięliśmy herbaty do rąk i po jednej kanapce, i usiedliśmy na łóżku. I tak powoli wszystko zjedliśmy i wypiliśmy herbatę. Było już bardzo późno, ja już ledwo siedziałam, a Naruto pewnie mógłby siedzieć do rana, Naruto zaczął ćwiczyć, więc ja też robiłam to co on, nagle wleciał liścik, „pewnie od Konan”, podniosłam do i przeczytałam.
„ Cieszę się że odpisałaś, chciałam ci powiedzieć że było zebranie Itachi kazał cię szukać, nie wiem czy jesteś bezpieczna tam, gdzie jesteś, ja mam złe przeczucie, dobra to tyle, ktoś idzie, a i zaraz przyleci do ciebie drugi liścik, jest pusty, będziesz mogła napisać do mnie, na razie nic nie wysyłaj do mnie i nie odsyłaj tego liścika”
- Naruto, boję się że nas znajdą, ciebie pewnie zabiją, ale nie wiem co zrobią mi. Na pewno mogę tu zostać? Nie chcę cie narażać
- Nie martw się, nie znajdą nas i możesz tu zostać, to żaden problem
- Dzięki, nie wiem jak ci się odwdzięczę
- Ja wiem jak, ty bardzo szybko biegasz, naprawdę szybko możesz mnie nauczyć tak szybko biegać
- Też o tym pomyślałam – zdjęłam swoje ciężarki z nóg – masz załóż to
- Ale to twoje, a z resztą jak tak szybko biegałaś z ciężarkami, jak ty biegasz bez ciężarków?
- Zobaczysz, a i załóż je one już mi nie potrzebne, możesz je zatrzymać, z resztą musisz nauczyć się szybciej biegać bo jak nas znajdą to nie zdążysz im uciec, oni biegają tak szybko jak ja w ciężarkach, ale jak zdejmę te ciężarki to m nie nie dogonią, a jak dogonią to nie źle oberwą, nauczyłam się wielu bardzo mocnych ciosów.
- Dzięki
- Od jutra zaczniemy, o 3.00
- Czemu tak wcześnie?
- Bo z tego co wiem oni będą nas szukać od 5.00
- Skąd wiesz?
- Kiedyś już oni kogoś szukali to mówili że od 5.00 do 20.00 będą szukać, jak ktoś się spóźni to nie szukają
- Aha
- No dobra idę spać, też idziesz?
- Dobra
Położyłam się do łóżka, wzięłam większą poduszkę rzuciłam na podłogę i położyłam się na ziemi, Naruto wziął koc i mnie zakrył, wtuliłam się w poduszkę i zastałam. Naruto chyba też.
Była 3 z rana, Mocno szturchnęłam Naruto żeby wstał, ale nie zbudził się, więc spróbowałam jeszcze raz ale mocniej, w końcu się zbudził. Poszłam do łazienki się przebrać, w czasie gdy ja się przebierałam Naruto ubrał się i poszedł do kuchni, gdy już się przebrałam, wyszłam z łazienki, zamknęłam drzwi i zgasiłam światło, potem poszłam do kuchni, zauważyłam że Naruto robi kanapki.
- Naruto! Nie rób kanapek, ani herbaty, od razu idziemy na trening, idź weź ciężarki i idziemy
- Ale jestem głodny
- IDŹ!
- Dobra, dobra
Nie minęło kilka minut i Naruto już przyszedł, wyszliśmy z domu i poszliśmy na stadion, nikogo tam nie było, można było normalnie poćwiczyć, najpierw zaczęliśmy się rozciągać, potem Naruto założył ciężarki i biegaliśmy 10 kółek na rozgrzewkę, potem Naruto musiał mnie dogonić i złapać, za każdym razem kiedy myślał że mnie dogoni ja biegłam szybciej i tak za każdym razem kiedy mnie doganiał. Przez te bieganie straciłam rachubę czasu, kiedy się zatrzymałam żeby zobaczyć która godzina okazało się że jest po 6. Myślałam że zegarek mi się śpieszy, więc szybko pobiegłam do najbliższego sklepu, Naruto za mną, zapytałam która godzina, odpowiedz padła że po 6.
- Naruto! Do domu szybko jest po 6!! Szybko!!
- Co? Dobra biegniemy
Szybko ruszyliśmy w stronę domu Naruto. Przez całą drogę bałam się że spotkamy Itachiego, nie wiem czemu bałam się tylko Itachiego, a innych nie. Może dlatego co chciał mi zrobić, w końcu wszystko może zrobić. W końcu dobiegliśmy do domu Naruto, mieliśmy już wejść kiedy spotkaliśmy Ino.
- O Cześć Sakura, gdzie ty byłaś?
- Nie teraz Ino śpieszymy się
- Do domu? Jest dopiero wpół do siódmej, co tak się spieszysz?
- Nie mogę powiedzieć, muszę już iść
- Przyznaj nie chcesz ze mną gadać
- Chcę, ale to jest zły moment
- Niby dlaczego?
- No nie mogę powiedzieć, muszę iść pa
- Czekaj
- Co?
- Mogę iść z wami?
- Nie za bardzo
- To co wy będziecie robić że nie mogę iść??
- Nic, no dobra choć, ale masz być cicho rozumiesz, bo jak nie to cie wyrzucimy
- Dobra
Ino, ja i Naruto weszliśmy do domu Naruto, i poszliśmy do kuchni. Ja zrobiłam herbatę, a Naruto przyniósł ciasteczka, gdy woda się zagotowała zalałam herbaty i położyłam na stół, przez dłuższą chwilę siedzieliśmy cichutko popijając herbatę i jedząc ciastka, gdy nagle ktoś zaczął walić do drzwi, poprosiłam Ino żeby poszła otworzyć, gdyby o nas pytali żeby powiedziała że nas nie ma, ja i Naruto w tym czasie poszliśmy do łazienki, nie zapalaliśmy światła, tylko weszliśmy do środka i się zakluczyliśmy od środka. Gdy Ino otworzyła drzwi od razu po głosie rozpoznałam że to Itachi, on spytał „czy jest tu Sakura” Po chwili Ino odpowiedziała „nie ma, a co?” Wtedy Itachi spytał „a wiesz gdzie mieszka?” Ino odpowiedziała „nie, nie wiem” Wtedy Itachi poszedł gdzie indziej, Ino zamknęła drzwi i poszła do kuchni, wtedy ja i Naruto wyszliśmy z łazienki i poszliśmy do kuchni. W tedy Ino zapytała :
- Sakura co ty zrobiłaś?? Czego on od ciebie chciał?
- Chodzi o to że nic nie zrobiłam, a ten gość uwziął się na mnie, nawet nie wiem dlaczego
- To bardzo ciekawe
- Gdzie ty mieszkasz?
- Obok was
- Co? A kto jest w domu
- Tylko moja mama, o nie ona może powiedzieć, że ja cie znam i przyszłam tu
- Oby nic nie powiedziała
- Nie powie, chyba, a Sakura ja muszę już iść, obiecałam dla mamy że zaraz wrócę
- Czekaj Ino na razie nie idź, a jeśli on jest u ciebie, i cie zobaczy to co wtedy?
- Dobra zostanę tu jeszcze na godzinę potem pójdę
- Dobra, dzięki Ino
- W końcu od czego ma się koleżanki ^^
- No ^^
Przez całą godzinę rozmawiałam z Ino o ciuchach i chłopakach, a Naruto siedział i słuchał o czym gadamy, kiedy Ino miała już wyjść, zerknęła przez dziurkę czy nikogo nie ma, nikogo nie było widać więc poszła, jak już wyszła i zamknęła drzwi, Naruto zakluczył drzwi, ja zerknęłam przez dziurkę, czy Ino nikogo nie spotka, niestety spotkała Itachiego, nie słyszałam o czym mówili, ale najwyraźniej Itachi był zdziwiony że ona poszła do do siebie, a nie tam gdzie ją wcześniej spotkał. Itachi podszedł do drzwi i pociągnął za klamkę, chciał otworzyć drzwi, ale na szczęście Naruto je zakluczył od razu jak Ino wyszła, więc Itachi nie otworzył drzwi. Itachi odszedł od drzwi i poszedł gdzieś, kamień spadł nam z serca. Poszliśmy do kuchni posprzątać, Naruto zrobił kanapki, a ja zagrzałam wodę i poszłam do pokoju, zauważyłam że jest nowy liścik, więc go podniosłam i przeczytałam:
„Sakura chciałam cię poinformować, że oni szukają w różnych godzinach, teraz szukają cię od 4 z rana do 15 i od 16 do 22. I szukają po dwie osoby w jednym miejscu, czy nawet trzy. To tyle, jak coś nowego będzie to napiszę”
Postanowiłam odpisać do Konan. Napisałam tak :
„Droga Konan dziś widziałam Itachiego, był w moim bloku, mam nadzieję że się nie zorientował że tu jesteśmy, bo to nie będzie za dobrze i tak jest źle teraz bo zmienili czas poszukiwań, nie dość że tak wcześnie zaczynają to jeszcze po kilka osób w jednym miejscu, mam nadzieję że nas nie znajdą. To chyba tyle, informuj mnie kto, gdzie idzie. Dzięki że mnie o wszystkim informujesz, jesteś prawdziwą przyjaciółką. Tyle Pa pa”
Wyrzuciłam liścik przez okno i usiadłam na łóżko, Naruto przyniósł kanapki i herbaty, wzięłam jedną kanapkę, usiadłam i zjadłam ją, potem dopiero wzięłam herbatę i zaczęłam ją pić. Gdy już wypiliśmy herbaty, poprosiłam Naruto aby poszedł do sklepu kupić, bułeczki, chleb, masło i mleko. Naruto wziął pieniądze i od razu poszedł do sklepu. Dosyć długo go nie było, a przecież sklep był blisko. Postanowiłam pójść i go poszukać, gdy wyszłam, nie zakluczyłam drzwi, bo Naruto miał klucze. Gdy wyszłam na ulicę, wypatrywałam Naruto, nigdzie go nie było widać, więc chodziłam po sklepach, też go nie znalazłam, zaczęłam się bać że coś mu się stało, albo Itachi go znalazł. Miałam straszne myśli związane z tym co mogło się stać dla Naruto. Przez godzinę go szukałam, ale nie mogłam znaleźć, więc poszłam do domu. Gdy już byłam na korytarzu, zauważyłam że drzwi są otwarte, zaczęłam się bać, ale szłam w stronę drzwi, bardzo powoli, starałam się cicho oddychać, ale nie mogłam, z każdym krokiem serce waliło mi mocniej, doszłam do drzwi, weszłam do środka, zostawiłam otwarte drzwi, w razie ucieczki. Nikogo nie było, ale został jeszcze jeden pokój, pokój w którym spałam, otworzyłam drzwi, ale nikogo nie było, weszłam do środka, podeszłam do łóżka, miałam już siadać kiedy ktoś mocno trzasnął drzwiami. Gdy się odwróciłam, okazało się że to Deidara, stanął przed drzwiami i przez chwilę wpatrywał się we mnie, nic nie mówił, dosłownie mnie zamurowało stałam w bezruchu, myśląc co zrobić „uciec, a może lepiej zaatakować, nie wiem czy on też jest zły” W końcu Deidara powiedział :
- Wracamy do bazy
- Nie!
- Wracamy, albo idziesz dobrowolnie, albo użyję siły
- Nie chcę wracać
- No i?
- Po prostu nie, nie chcę się spotkać z Itachim
- Dlaczego?
- Nie wiem dla czego, ale Itachi nie chciał mnie wpuścić do bazy, potem mnie zaatakował, więc uciekłam. Nie chcę wracać
- Ale musisz
- Dlaczego
- Wszyscy myślą że nas zdradziłaś
- Nigdy bym tego nie zrobiła
- Więc czemu nie wrócisz?
- Boję się Itachiego
- Nic ci nie zrobi
- Skąd wiesz?
- Bo wiem, choć
- Nie. Nie mogę... a gdzie jest Naruto
- On, nie wiem
- Nie ma go, gdzieś zniknął
- Sakura, choć
- Nie. Możesz, wrócisz i powiesz że mnie nie znalazłeś
- Nie umiem kłamać
- Ale... No dobra, ale zostawię karteczkę dla Naruto
- Dobra
„Drogi Naruto, wróciłam do Akatsuki, nie sądzę abyśmy się kiedykolwiek zobaczyli, spotkajmy się dziś o 20 w lesie, tam gdzie widziałeś mnie ostatnim razem z Itachim”
Poszłam się przebrałam w struj Akatsuki i poszłam do Deidary, który czekał na ulicy.
- Dobra idziemy
- Chyba lecimy, wchodź
- Dobra
Weszłam na Ptaka i polecieliśmy do bazy, w trakcie lotu, rozglądałam się, czy nigdzie nie ma Naruto, ale go nie widziałam, byłam bardzo smutna, nawet poleciało kilka łez, miałam schyloną głowę aby Deidara nic nie zauważył. Gdy już dolecieliśmy, zeskoczyłam z ptaka i szłam za Deidarą, poszliśmy do lidera, który zwołał wszystkich na zebranie, ja czekałam w pokoju lidera, w końcu lider przyszedł po mnie i kazał iść za nim. Poszłam za nim, poszliśmy do salonu, byli wszyscy z wyjątkiem Itachiego, „pewnie nadal mnie szukał”. Lider stanął przy krześle, a ja obok niego i powiedział :
- Deidara znalazł Sakurę, która wróciła dobrowolnie, już nie musicie jej szukać, a i przekażcie dla Itachiego że już wróciła, no i to wszystko
- Tylko tyle? Nie będzie żadnej kary, a ni nic??
- Nie, a chcesz jakoś karę?
- Nie... Tylko tak pytam
- No, a i możesz iść do swojego pokoju
- Dzięki
Poszłam do siebie, gdy weszłam wszystko wyglądało jak dawniej, no może prawie wszystko. Usiadłam na łóżko, po czym się położyłam, leżałam i leżałam, nudziłam się nie miałam co robić, tak się nudziłam że zasnęłam.
Nastrój:
tagi:
Szybko wyszliśmy tylnym wejściem, Deidara zrobił z gliny jakiegoś ptaka, ożywił go i polecieliśmy do Naruto.
- O tam jest pa
- Pa
Skoczyłam z ptaka i pobiegłam do Naruto, jak go zobaczyłam szybko chwyciłam go za ramię i pobiegłam z nim do wioski.
- Później ci wszystko powiem
Byliśmy już blisko wioski, kiedy jak na złość spotkaliśmy na swojej drodze Tobiego. Nie wiedziałam co zrobić biec w drugą stronę i dać się złapać dla Peina, czy biec prosto na Tobiego i ominąć go w ostatniej chwili. Jednak pobiegłam prosto na Tobiego i ominęłam go w ostatniej chwili i krzyknęłam:
- Przepraszam Tobi
Biegliśmy co sił w nogach ale to nie był koniec kłopotów. Stało się to czego najbardziej się obawiałam Pein znalazł nas. Nie mogłam pozwolić żeby zabili Naruto więc stanęłam do walki z Peinem(Liderem)
- Naruto biegnij do wioski, nic mi nie będzie i nie wracaj tu rozumiesz?
- Wrócę
- Nie wracaj, teraz ocaliłam ci życie, następnym razem cię zabiję
Naruto biegł w stronę wioski, więcej nie wiem co się z nim stało. Mnie czekała walka z Peinem. Przygotowałam się, już miałam go atakować kiedy Pein zaczął się śmiać.
- Czego się śmiejesz?
- Z ciebie
- Niby czemu?
- Dałaś się nabrać
- Co? Kto to wymyślił?
- Ja, Deidara i Tobi
- Po co?
- Wiedzieliśmy że go uratujesz, nawet za cenę życia
- No i? To głupi żart idę, nie sądzę abym wróciła na noc, jutro może wrócę.
- Czekaj
Ale nie słuchałam Peina poszłam w głąb lasu. „Ciekawe czy Itachi też brał w tym udział, pewnie tak” Robiło się ciemno, więc weszłam na drzewo, wypatrywałam jakiegoś miłego, odosobnionego miejsca gdzie nikt nie przyjdzie, Rozejrzałam się dookoła, ale nic nie znalazłam same drzewa, dalej szłam, raczej skakałam przeskakiwałam z jednej korony drzewa na drugą, nagle zauważyłam jakoś ładną górę, zaczęłam szybciej skakać. Chyba ktoś był pode mną bo usłyszałam jakieś głosy, ale zignorowałam to. Gdy już wskoczyłam na górę usiadłam nad przepaścią. Miło było popatrzeć prosto w przepaść, mogłam pozbyć się wszystkich moich smutków i wszystkich niemiłych chwil. Nie mogłam przestać myśleć o mnie i Itachim co między nami zaszło. Z jednej strony to było miłe, ale z drugiej to troszkę było mi głupio jeszcze na dodatek Deidara to widział. Na pewno wszystkim opowie o tym co się stało, oby nikomu o tym nie mówił. Tu gdzie byłam był ładny widok na morze, może kiedyś tak pójdę popływać, ale może nie wiem czy będę miała czas. Nagle ktoś popchnął mnie prosto w przepaść myślałam że spadnę, ale złapałam się wystającego odłamka skały, spojrzałam w górę, ale nikogo nie było widać.
- Sakura?
- Sasuke?
- Co tu robisz i czemu jesteś w tym stroju?
- Pomóż mi wejść to ci powiem
Sasuke chwycił mnie za rękę i wciągnął na górę. Niestety zjawił się Itachi. Jak Itachi zobaczył że Sasuke trzyma mnie za rękę był naprawdę wściekły.
- Itachi to nie to co myślisz, z resztą nie muszę ci się tłumaczyć
- Jasne, dlatego nie wróciłaś, miałaś się spotkać z Sasuke tak?
- Nie to nie tak, przyszłam tu pomyśleć o tym co się stało, wpadłam do przepaści, trzymałam się małego odłamka kiedy Sasuke się zjawił i pomógł mi wyjść, potem ty się zjawiłeś
- To co tu robił Sasuke?
- Nie wiem, Itachi chodź idziemy stąd
- Nie, będę walczył z Sasuke
- Itachi nie, on jest teraz silny, jeszcze zginiesz
- Ja nie zginę, on tak
- Itachi, proszę cię, jeśli nie odpuścisz zrobię coś bardzo głupiego
- Jasne
Itachi skoczył w stronę Sasuke miał już go atakować, kiedy ja powiedziałam :
- Nie myliłam się pocałunek był udawany, żegnaj
Skoczyłam z kanionu prosto w przepaść. Myśląc o tym co stracę i kogo. Już miałam uderzyć w ziemię kiedy Itachi złapał mnie w ostatniej chwili i pocałował prosto w usta.
- Itachi
- Tak?
- Choć za mną
Pobiegłam w stronę gdzie słyszałam głosy. Itachi biegł tuż za mną. Zatrzymałam się.
- Itachi patrz. Oni tu byli
- Skąd wiesz?
- Jak szłam w stronę góry, słyszałam głosy tu, myliłam się jednak ktoś tu był
- Orochimaru – powiedzieliśmy razem
- Znasz go? - też razem
- Czekaj, powiedz pierwszy skąd go znasz
- On kiedyś był z nami, ale odszedł, a ty skąd go znasz?
- Kiedyś na jednym teście w terenie spotkałam go, on ugryzł Sasuke. Teraz Sasuke ma jakiś znak.
- Dobra wracajmy bo jeszcze nas zauważą, a z resztą jutro trening
- Dobra
Gdy biegliśmy w stronę bazy, coś wbiło mi się w plecy, nie mówiłam nic dla Itachiego, bo nie chciałam go martwić. Całą drogę nic nie mówiliśmy. Gdy dobiegliśmy poszłam od razu do pokoju Konan. Powiedziałam dla niej o tym że coś wbiło mi się w plecy powiedziała że to zatruta szpilka. Dała mi jakieś lekarstwo nie wiem czy dobre okaże się jutro. Poszłam do siebie do pokoju i położyłam się spać, szybko zasnęłam.
Następnego dnia, jak tylko się obudziła, od razu się przebrałam i poszłam do salonu, było zebranie, a nikt nie chciał mnie budzić więc sami postanowili wszystko omówić. Nie wie czemu ale jakoś dziwnie na mnie patrzyli zerkali to raz na mnie, a raz na Itachiego, naprawdę nie wiedziałam o co im chodzi, w końcu Deidara nie wytrzymał i krzyknął :
- Sakura i Itachi całowali się!!!
- CO!? - Wrzasnęłam - ja z nikim się nie całowałam, jestem tu dopiero drugi dzień i nie całowałam Itachiego!!!!
- Jak to nie?? widziałem na własne oczy
- Niby jak przecież bym pamiętała – nagle zaczęły mi strasznie boleć plecy - Aaa, moje plecy, ał
- Co się stało?? - podbiegł Itachi i spytał
- Nie wiem, zostaw mnie! - krzyknęłam i odsunęłam się od Itachiego
- O co ci chodzi?
O nic, oni gadają że cię całowałam, a to stek bzdur, przecież jestem tu dopiero 2 dni
- Jesteś tu już 4 dni. Czy o czymś nie wiem??
- No dobra powiem, ona wczoraj do mnie przyszła mówiło co się stało i mówiła też że ma coś w plecach to była jakaś szpilka dałam jej lekarstwo, mówiła żeby ci tego nie mówić – powiedziała Konan
- Co?... Pewnie wczoraj nas zauważyli Orochimaru i jego banda. Oni specjalizują się w tym robią zatrute strzały, one kasują pamięć, najwyraźniej twoje lekarstwo pomogło, ale nie zupełnie, mogłaś mi powiedzieć o tym Konan, teraz ona nie pamięta nic z dwóch dni
-Przepraszam, skąd miałam wiedzieć nie powiedziała mi o spotkaniu z Orochimaru
- Teraz to już nie ważne. Stało się.
Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się, czy oni nie kłamią, może to był głupi żart czy coś w tym stylu. Ale to nie był żart to było naprawdę, bałam się wyjść z bazy jeszcze coś złego się stanie. Ale nie mogłam pokazać że się boję wiec powiedziałam :
- Idziemy na trening Itachi?
- Ee... - nie wiedział co powiedzieć – Dobra choć, idziemy na trening
- Dobra, koniec zebrania wszyscy do swoich zajęć – powiedział Lider
Szliśmy schodami w duł, potem przez las, długo szliśmy omijając różne zwierzęta, większość uciekała przed nami, ale niektóre szły w naszą stronę, najwyraźniej nie bały się, ja chciałam je pogłaskać, ale Itachi je straszył, wystarczyło że powie „bu”, a te już uciekały, zanim doszliśmy do naszego miejsca gdzie ćwiczyliśmy, usłyszałam jak ktoś cichutko mówi „Sakura, Sakura podejdź tu, tu jestem tu, tak tu choć”. Nie wiedziałam kto to, ale podeszłam, powiedziałam dla Itachiego że zaraz wrócę muszę coś zrobić. Szłam powoli w stronę głosu, głos był coraz głośniejszy, w końcu doszłam do drzewa, za drzewem stał Naruto.
- Co ty tu robi...
Naruto zakrył mi usta i kazał iść za nim. Nie wiedziałam o co chodzi, a Naruto nie chciał tez nic powiedzieć, ale poszłam za nim, jakiś czas później doszliśmy do wioski, nie wiedziałam po co tam idziemy, w końcu Naruto się odezwał.
- Choć ze mną idziemy do Kakashiego
- Niby po co?
- Zobaczysz jak dojdziemy
- Nie chcę iść!
- Musisz to ważne
- Tak ważne żeby opuścić trening”pewnie Itachi się niecierpliwi”
- Tak, choć
- Dobra, ale długo nie pobędę
- Dobra to długo nie zajmie
Szliśmy przez sam środek wioski, wszyscy na mnie patrzyli tak jakby się mnie bali, a przecież nic złego nie zrobiłam, „zrobiłam?”
- Czemu wszyscy tak dziwnie na mnie patrzą??
- Nie wiesz? Przecież masz na sobie struj Akatsuki. Wszyscy się ich boją
- No i o z tego, że mam ten struj to nie znaczy że jestem taka zła
- Kto wie, a i przepraszam za to co się ostatnio stało
- Niby co się stało??
- Chciałem zabić Itachiego, ale ty wyskoczyłaś i trafiłem cię kunajem obok serca
- Jasne, a z resztą z tego co wiem ja nie pamiętam ostatnich dwóch czy trzech dni
- Dlaczego?
- Nie wiem, ponoć jakaś zatruta szpilka od sługusa Orochimaru wbiła mi się w plecy, dostałam jakiś lek, ale nie całkiem mi pomógł
- Więc nie pamiętasz tego co ci zrobiłem?
- Nie pamiętałam, ale dzięki że przypomniałeś
- Kurcze, o już jesteśmy
Kakashi stał jak słup, czytając swoją książkę. Jak zobaczył że jestem odłożył książkę i powiedział.
- O w końcu jesteś
- Jak to w końcu??
- Naruto dwa dni temu poszedł po ciebie i opowiedział mi co się stało
- No i?? Po co tu przyszłam?
- Chodzi o to, z kim się zadajesz
- Co cie to obchodzi??
- Dużo, w końcu to cały czas byłaś w mojej drużynie, a teraz jesteś z Itachim?? Przecież on chciał przepraszam chce zabić Sasuke
- No i co z tego, Sasuke mnie nie obchodzi
- Co? Od kiedy
- Od kiedy odeszłam
- Najpierw odszedł Sasuke, teraz ty, może jeszcze odejdzie Naruto
- Dobrze by było
- Więc tak?
- Chyba, a ja spadam mam trening i tak się spóźniłam i to sporo
- Po co tam idziesz, to nie jest dobre miejsce dla ciebie
- Co cie to interesuje, podoba mi się tam i tam zostanę
- To nie...
- O Itachi, skąd wiedziałeś gdzie mnie szukać
- Ma się ten zmysł
- Itachi Uchiha – powiedział Kakashi
- Kakashi Hatake, co za miłe spotkanie - Powiedział Itachi
- I wzajemnie
- Itachi idziemy choć
- Poczekaj, zajmę się nimi, skrócę ich życie
- Nie, choć nie szukam kłopotów, a ty tym bardziej
- Niestety, ale musimy was opuścić co za szkoda, co nie Kakashi?
- Wielka
- Sakura zostań z nami – powiedział Naruto
- Nie mogę
- Ależ możesz, nie jesteś ich własnością
- Nie jestem – podskoczyłam do Naruto i wyszeptałam – spotkamy się przed wejściem do wioski dziś o 18. Spadam
- Spadamy Sakura
- Dobra
Nastrój:
tagi:
Wcześnie rano, nagle zaczął ktoś walić mocno do drzwi.
- Sakura!!! Wstawaj!!!
- Już już
- „O nie zaspałam da mi popalić”
Szybko wstałam, przebrałam się i podeszłam do drzwi i je otworzyłam
- Deidara??
- No przyszedłem cię zbudzić, za 10 minut 4.00
- Dzięki że mnie zbudziłeś jeszcze się nie przyzwyczaiłam do wczesnego wstawania idę do salonu, jeszcze raz dzięki pa
Szybko poszłam do salonu, Itachi już na mnie czekał, pewnie był tu o wiele wcześniej. Nic nie mówił spojrzał na mnie i zaczął iść w duł, poszłam za nim. Było ciemno i nic nie widziałam, bałam się że nastąpię mu na piętę lub jeszcze upadnę lub coś gorszego bałam się i to bardzo. Ale już było widać słabe światło, w końcu była 4.00 Wyszliśmy na podwórko i poszliśmy w głąb lasu. Nie mogłam się doczekać co będziemy robić, z jednej strony się cieszyłam, a z drugiej bałam się że coś wymyśli nie do wykonania. Nagle staną i powiedział :
- Raz mnie trafiłaś, zobaczymy czy uda ci się to jeszcze raz – uśmiechną się złowrogo
- Dobra
Więc zrobiłam zamach i już miałam go uderzyć kiedy on odskoczył. Za każdym razem kiedy miałam do uderzyć odskakiwał. Więc schowałam się za drzewem i zrobiłam kilka klonów. Jeden klon atakował go z przodu drugi z tyłu trzeci z boku tak aby skoczył w moją stronę, ale on skoczył w górę więc stworzyłam jeszcze jednego klona. Atakowali go tak samo ale mój czwarty klon atakował z góry, skoczył tak jak chciałam, zrobiłam duży zamach i uderzyłam do w twarz. Wtedy on powiedział :
- Dobra koniec treningu
- Jak to?? przyciesz minęły dopiero dwie godziny??
- Tak i co z tego, mówiłem że jak ja zechcę to się skończy trening
- Ale
Itachi już nic nie mówił był taki zły na mnie że nawet przyśpieszył kroku że musiałam biec za nim, gdy doszliśmy nie było wejścia pomyślałam że zgubił drogę, ale wejście tu było trzeba było przycisnąć coś na skale i schody się pojawiły. Weszliśmy na górę a otwór się zamknął na dole. Poszłam do swojego pokoju i usiadłam na łóżko, długo nie posiedziałam bo ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam do drzwi i je otworzyłam.
- Itachi?
- Tak
- Wejdź
Itachi wszedł, ja zamknęłam drzwi. Staliśmy na przeciwko siebie i patrzyliśmy sobie prosto w oczy, już twarz Itachiego zbliżała się do mojej, kiedy szybko do pokoju wszedł Deidara i krzyknął :
- Szybko na zebranie to ważne!!
Ja wyszłam pierwsza zaraz po mnie Itachi. Starałam się iść tak aby nie myślał że go unikam przez to co się miało chyba stać. Usiadłam tak jak ostatnim razem pomiędzy Deidarą a Konan.
- Więc chodzi o to że wrócił Sasori z misji. Sakura ty jeszcze nie znasz go o on ciebie więc teraz go znasz. To jest Sasori
Sasori spojrzał na mnie obojętnie, a ja tak samo.
- To tyle, a Sakura masz pokój razem z Sasori.
- Co??? - powiedziałam razem z Sasori
- Żartuje, Sasori ty masz pokój obok Sakury ona ci pokarze gdzie, to koniec zebrania żegnam
Sasori poszedł za mną. Stanęłam przed drzwiami do pokoju Sasori i powiedziałam:
- To twój pokój ja mam obok
- Aha, dzięki pa
- Pa
Poszłam do siebie do pokoju. Tam czekał na mnie Itachi.
- Już jesteś, to dobrze idziemy na trening
- Ale już był
- Wiem ale znowu idziemy, a idź do Konan ona już zrobiła ci struj, spotkamy się w lesie.
- Dobra
Poszłam do Konan, zapukałam do drzwi i weszłam.
- Słyszałam że już zrobiłaś dla mnie struj mogę założyć?
- Oczywiście masz, idź do łazienki się przebierz
- Dobra
Minęło kilka minut i wyszłam z łazienki
- I jak?? dobrze wyglądam??
- No pasuje jak ulał
- Ok dzięki muszę iść mam trening z Itachim
- Pa
Poszłam do salonu a z salonu schodziłam schodami w dół było strasznie ciemno, jak ostatnim razem bałam się, ale nie tak jak wcześniej. Gdy już zeszłam na sam dół nie było wyjścia, chciałam wracać ale tam też było zamknięte. Długo siedziałam na schodach zanim ktoś przyszedł. Nagle wejście było otwarte, za nim stał Itachi i powiedział:
- Tak myślałem że nie będziesz umiała otworzyć
- To czemu wcześniej nie przyszyłeś??
- Tak sobie, ładnie ci w tym stroju
- Idziemy na trening?? - zmieniłam zdanie
- Ładnie ci w tym stroju
Nie odpowiedziałam tylko poszłam w stronę miejsca gdzie miał być trening. Kiedy już doszłam musiałam czekać na Itachiego. Nagle coś zaczęło się ruszać w zaroślach. Na początku nie zwracałam na to uwagi ale nadal coś tam się ruszało. Musiałam zaglądnąć. Powoli podchodziłam, gdy już doszłam zaczęłam powoli rozsuwać liście.
- Naruto?? Co ty tu robisz??
- A jak myślisz choć idziemy z tond
- Nie, cicho nie odzywaj się
- Z kim rozmawiasz – spytał Itachi
- Ja? ja z nikim nie rozmawiam
- Nie jestem głuchy, słyszałem
- No dobra rozmawiałam z królikiem którego właśnie zabiłam
- Tak? To daj go
- Lis poniósł
- Jasne
Naruto już nie wytrzymał i wyskoczył z krzaków, rzucił się na Itachiego już miał wbić w niego kunaja kiedy ja stanęłam przed Itachim i ja dostałam mocno blisko serca. Ale nie w serce.
- Co ty robisz?
- Ratuje przyjaciela
- Co??? O.o
- Nie widzisz mam taki sam struj jak on, i chciałam oddać życie za niego
- Zajmę się nim – powiedział Itachi
- Nie zostaw go on nie chciał - powiedziałam
- Jasne a co masz tu?
- Zostaw go pro... - zaczęłam plwać krwią i nie mogłam już mówić, dałam radę jeszcze skończyć to co mówiłam- ...szę
- Dobrze, wezmę cię i zaniosę do... idź z tond!! Bo nie ręczę za siebie
- Sakura przepraszam – wyszeptał i pobiegł
Itachi niósł mnie na rękach do bazy. Pamiętam tyle że było przy mnie kilka osób był Deidara, Itachi, Pein, Konan i ktoś jeszcze nie pamiętam. Obudziłam się następnego dnia, przy mnie siedziała Konan.
- Ko... ...nan
- Tak Sakura??
- Która godzina, nie chce się spóźnić na trening
- Dziś nie ma treningu
- Na pewno Itachi będzie zły jak się spóźnię, ciekawe co będzie jak nie przyjdę
- Nic nie będzie dziś nie ma treningu
- To dobrze, idę napiję się wody
- Nie, nie możesz wstawać jeszcze musisz odpoczywać
- Ale ja chcę pić
- To ja ci przyniosę, a ty leż
- Dobrze
Konan poszła, leżałam i myślałam co robi Naruto, czy nie zrobi czegoś głupiego skoro już wie gdzie może mnie znaleźć. Nie Minęło kilka minut i przyszła Konan z wodą
- Proszę
- Dzięki
Wypiłam wszystko co było w szklance i zasnęłam. Jak wstałam było już ciemno. Wstałam z łóżka założyłam mój struj i poszłam do Salonu, jak przyszłam do salonu okazało się że jest zebranie.
- Czemu nikt mnie nie zawołał? Teraz mówcie o czym tu gawędzicie
- O tym Naruto, przez niego możemy mieć kłopoty – powiedział lider
- Nie będziecie mieć żadnych kłopotów nie martwcie się
- Skąd wiesz że on znowu nie przyjdzie?
- Jeśli przyjdzie to tylko po mnie, a nie wiem gdzie jestem wie tylko o tamtym miejscu
- Też racja
- No widzicie gdybym nie przyszła to nie wiadomo co byście wymyślili
- Może, dobra koniec zebrania
Poszłam do siebie do pokoju, położyłam się i martwiłam się o Naruto, bałam się że jak mnie nie było na zebraniu coś wymyślili złego, a może tylko się niepotrzebnie martwię. Nagle drzwi zaczęły się powoli otwierać, naprawdę wolno, więc przymrużyłam oczy wszystko widziałam, ale nikt nie widział jak patrzę. To był Itachi, zaczął powoli i po ciuchy wchodzić do mojego pokoju, nie wiedziałam co zrobić udawać że śpię, czy udać że właśnie wstałam. Wiem najlepiej udam że właśnie wstałam i spytam : czy to ty Konan. Dobry plan. Gorzej jednak będzie jak się skapnie że udaję. Może on wie że nie śpię.
- Sakura... Wiem że nie śpisz – powiedział Itachi
- „Kurcze, dobry jest. Odpowiedzieć czy nie?”
- Sakura, odpowiedz wiem że udajesz
- No nie śpię – wstałam i usiadłam na łóżko
- Czemu udawałaś że spisz?
- Nie wiem, jakoś głupio mi
- Czemu? - usiadł obok mnie na łóżku
- Jesteś moim przyjacielem?
- Nie tylko
- Jak to?
Patrzyłam mu prosto w oczy, on mi. Długo patrzyliśmy na siebie, jego twarz zbliżała się do mojej, zaczęłam czuć jego oddech na swojej twarzy i pocałował mnie prosto w usta, nie mogłam go odeprzeć bo to było by głupio ale też nie mogę odwzajemnić pocałunku. Szybko wskoczył Deidara do pokoju.
- Słuchaj... O.o tak szybko?? Brawo. A właśnie Naruto jest w lesie Pein kazał go zabić miałem ci o tym nie mówić ale prosiłaś o to aby go zostawić choć szybko to bardzo ważne.
- Dobra już idę
Nastrój:
tagi:
Prolog
niedziela, 21.września.2008, 15:32
Więc to zaczęło się tak:
Był pochmurny dzień, lekko kropił deszcz. Poszłam spotkać się z Naruto. Pewnie się domyślacie gdzie się z nim spotkałam. Jak zwykle jadł ramen. Usiadłam obok niego i zagadałam.
- Wiesz co?
- Co? - spytał Naruto
- Chyba... - Nie mogłam powiedzieć że odchodzę, więc zmieniłam temat - Zawsze musisz jeść ten ramen??
- Lubię ramen więc go jem. A co chciałaś wcześniej powiedzieć? Zaczęłaś ale nie skończyłaś zmieniłaś temat. Co chciałaś powiedzieć
- Nie nic, już nie ważne
- Ależ ważne powiedz
Zerknęłam na rękę, niby mam zegarek.
- O jak późno muszę iść - nie mogłam mu przyciesz powiedzieć prawdy
- Czekaj przyciesz nie masz zegarka...
Szybko pobiegłam co jakiś czas patrzyłam czy Naruto biegnie za mną. Niestety biegł więc stworzyłam klony. One pobiegły w stronę Naruto. Skoczyły na niego i zwaliły go z nóg. Leżał na ziemi trzymanym przez klony. Zaczęłam szybciej biec. Ale Naruto był przede mną. Okazało się że klon Naruto leżał na ziemi. Pobiegłam jak szybko mogłam ominęłam Naruto i biegłam prosto w stronę lasu. Kiedy Naruto powiedział :
- Czemu uciekasz?
- Nie uciekam ty mnie ścigasz
- Bo dziwnie się zachowywałaś
- No i dobrze - Dobiegłam do lasu i wskoczyłam na drzewo. Przeskakiwałam z jednego drzewa na drugie. Naruto za mną
- Zostaw mnie!!
- Nie dopóki nie powiesz o co chodzi!
- To nic ci nie da i tak ci nie powiem nawet jak mnie złapiesz
- Złaź mi z drogi!! - Krzyknęłam do jakiegoś gościa z czarnymi włosami i podobne do Sasuke - Złaź!!!!
- To Itachi uciekaj!
- Jasne mówisz tak żebym zwolniła i mnie złapiesz
- Nie kłamie
Już miałam zepchnąć nieznajomego z drogi kiedy on złapał mnie za rękę i zaczął mocno ściskać
- Aaa!!! Puść to boli!!!
Ale nieznajomy w ogóle nie odpowiadał. Zrobił zamach z zrzucił mnie z drzewa. Mocno uderzyłam w ziemię, myślałam że nie wstanę z bólu. Wstałam i uderzyłam z całej siły, prosto w twarz nieznajomego. Naruto też zaczął go atakować. Kiedy Naruto miał go uderzyć on zniknął. Po prostu zniknął.
- Sakura nic ci nie jest?? Sakura
Jak zobaczyłam że nieznajomy znikną, a Naruto zdezorientował się pobiegłam w głąb lasu. Przez jakiś czas słyszałam jak Naruto wołał : "Sakura" "Sakura gdzie jesteś??" itd.
- O kurde on nadal mnie szuka, muszę się schować - powiedziałam cichutko i schowałam się za drzewem - zobaczy mnie tu - szukałam innego miejsca - o jaskinia O.o - weszłam do środka.
Gdy weszłam do jaskini zobaczyłam że są schody, więc zaczęłam iść schodami w górę. Usłyszałam czyjeś kroki. Ktoś szedł za mną więc zaczęłam biec. Dobiegłam do końca schodów.
- "Chyba ktoś tu mieszka, a raczej kilka osób" - pomyślałam - "Zapomniałam, ktoś idzie za mną wejdę tu"
Podeszłam do pierwszego przypadkowego pokoju. Nie zaglądałam do środka tylko weszłam tyłem i zamknęłam drzwi. Powoli zaczęłam się odwracać. Patrzę a tu ktoś jest.
- "Już po mnie TT^TT"
Odwróciłam się całkiem, patrze.
- "To dziewczyna, ma niebieskie włosy i ładny biały kwiat we włosach"
Nie wiedziałam co robić, czy zagadać czy coś innego.
- "O nie ona ma taki sam struj jak tamten gość, mogę się pożegnać z życiem TT^TT"
Ona zagadała :
- Cześć jestem Konan
- Cześć, a ja Sakura
- Co ty tu robisz?
- Nie wiem, chciałam się schować no i zobaczyłam schody, poszłam w górę i usłyszałam kroki z dołu więc zaczęłam biec i weszłam do pierwszego pokoju który był najbliżej, nie wiedziałam że ktoś tu jest
- Przed kim uciekałaś?
- Uznasz że jestem głupia. Uciekałam przed przyjacielem.
- Czemu?
- Długa historia
- Mamy czas
- Wiec....
Powiedziałam co i jak było, nie wspomniałam o walce z jej znajomym.
- Aha, a dlaczego chciałaś odejść przyciesz tam było dobrze z tego co powiedziałaś??
- Bo tamto miejsce przypomina mi straszną historię.
- A jaką...
- Nie opowiem od razu mówię
- Dobra jak chcesz. Wiesz lubię cię
- Ja ciebie też lubię będziemy przyjaciółkami?
- Dobra, ale nie wiem czy możesz tu zostać
- Bardzo bym chciała tu zostać
- Muszę pogadać z liderem
- A jeśli mnie nie przyjmie to co?
- Nie wiem...
Nagle wszedł jakiś chłopak, miał blond włosy i jakiś aparat na jednym oku.
- Zebranie musisz szybko przy... - nie dokończył zdania i spojrzał na mnie - A to kto??
- Moja przyjaciółka niedawno się poznałyśmy
- Co ona tu robi? Nie można nikogo tu przyprowadzać bez zgody lidera
- Wiem dlatego pójdziemy obie. Może lider zgodzi się na to żeby była z nami
- No nie wiem.
- Zobaczymy
wyszedł zamknął drzwi i pobiegł do salonu.
- Kto to był??
- To Deidara
- Aha
- Dobra choć idziemy na zebranie
- Dobra
Poszłyśmy razem do salonu ja szłam bardziej za nią. Kiedy weszłyśmy wszyscy zaczęli na mnie patrzeć. Myślałam że zjedzą mnie wzrokiem.
- "O kurde on tu jest TT^TT"
Usiadłam pomiędzy Konan a Deidarą. Nagle wstał jakiś chłopak, miał rude włosy i mnóstwo kolczyków.
- To jest Pein to on jest Liderem - powiedziała Konan
Lider zaczął dziwie na mnie patrzeć i zaczął mówić :
- Kim jest ta dziewczyna??
- To jest Sakura, to moja przyjaciółka chce dołączyć do nas - powiedziała Konan
- Czemu miał bym ją przyjąć nawet nie wiem czy dobrze walczy
- Tego nie wiem
- Uwierz dobrze walczy - wtrącił nieznajomy który oberwał ode mnie
- Skąd wiesz??
- Widzisz tą ranę na twarzy?? Ona mi to zrobiła
- Naprawdę? Ponoć nikt cię nie uderzy, a uderzyła cię jakaś dziewczyna??
- Uderzyła, jest mocna i ma niezłe ciosy
- Skoro tak mówisz to Sakura do nas dołączy, a ty Itachi będziesz z nią trenował, w końcu jest nowa, a wy już się poznaliście
- "Dam jej popalić" - Pomyślał Itachi
- Możecie się rozejść, a ty Sakura i Itachi zostańcie
- Dobrze
Wszyscy już poszli, a ja zostałam sama z liderem i Itachim
- O co chodzi?? - spytałam
- Musimy omówić gdzie będziesz spać i o jakich porach będziesz miała treningi z Itachim - powiedział lider
- Dobrze
- Więc będziesz miała pokój obok schodów po prawej bliżej Salonu. Musisz się dostosować, Konan zrobi ci struj, ale póki go nie skończy będziesz chodziła w swych ciuchach
- Dobrze
- To ja już skończyłem, więc idę. Teraz musisz się umówić z Itachim kiedy będą i o jakiej porze wasze treningi.
- Dobrze
Pein poszedł. Przez dłuższą chwilę ja i Itachi nic nie mówiliśmy, więc ja zaczęłam:
- Więc, kiedy będą nasze treningi
- Właśnie myślę
- Dobra
Po jakimś czasie Itachi powiedział :
- Więc treningi są codziennie o 4.00 do czasu aż powiem że już koniec, tylko w niedzielę nie ma treningów
- Czemu tak wcześnie??
- Coś się nie podoba??
- Nie nić, wszystko dobrze - TT^TT nie wstaje tak wcześnie -
Więc możesz iść do siebie jutro o 4.00 masz tu przyjść i się nie spóźnij
- Dobrze
Poszłam do siebie, przez całą drogę po pokoju myślałam co on wymyśli na treningu i czy on jest taki niemiły tylko dlatego że go uderzyłam i chyba ośmieszyłam przy wszystkich. Doszłam do pokoju weszłam do środka zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżko. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę
Do mego pokoju wszedł Deidara i powiedział :
- Naprawdę uderzyłaś Itachiego??
- Tak ale on pierwszy zaczął?
- Jak to?
- Bo ja uciekałam przyjaciela no i ona stał na drodze powiedziałam żeby złaził ale nie słuchał więc miałam go już zwalić z drzewa kiedy chwycił mnie za rękę, mocno ściskał, zrobił zamach i rzucił mnie w ziemię, mocno oberwałam ale nie opuściłam i oddałam, z całej siły uderzyłam go prosto w twarz i tyle
- Aha, nie chciałem wierzyć że to prawda
- Mam takie jedno pytanie
- Jakie??
- Jako ty masz moc?
- Ja robię z gliny różne figurki, ożywiam je jak wypowiem jedno słowo i wybuchają
- Fajnie. Jak myślisz ciężkie będą z nim ćwiczenia, a zwłaszcza że oberwał ode mnie??
- No raczej, ale nie wiem, dobra idę muszę iść na trening
-Ty masz dobrze ty masz teraz trening ja codziennie od 4.00 a treningu nie ma tylko w niedzielę
- Oj, on naprawdę jest zły ja mam treningi w poniedziałek, wtorek, środę, czasami w czwartek i piątek, i w sobotę, ale o różnych godzinach.
- Zazdroszczę ci
- Hehe, dobra idę bo się spóźnię, papa
-Pa
Znowu byłam sama w pokoju, wstałam i zaczęłam oglądać pokój. Chciałam pójść do Konan ale pewnie była zajęta w końcu robiła mi struj. Strasznie się nudziłam, z resztą było późno, położyłam się i miałam mieszane myśli
- "pewnie Naruto nadal mnie szuka, a może już nie" "Oby nie powiedział dla Sensej Kakashi" "Ciekawe co on teraz robi?" "Pewnie wcina ramen^^" "Pewnie nikt się nie przejął że mnie nie ma" "Ciekawe co robi Sasuke?"
Rozmyślałam całą godzinę. W końcu poszłam spać, ale nie mogłam zasnąć, chyba męczyłam się pół godziny zanim zasnęłam.
Nastrój:
tagi:
Siemka wszystkim zaczynam bloga od nowa. Założyłam jeden blog o sobie ale nie chce się wczytać pisze(nie można znaleźć bloga. bla bla bla napisz do administratora strony) więc postanowiłam że zmienię tego bloga. Kiedyś to był nie zbyt lubiany i nie zbyt udany blog. Zmieniłam nazwę. Zmieniłam szablon (oczywiście szablon zrobiłam sama. Z miłą chęcią zrobię szablon na zamówienie) skasowałam stare i bezużyteczne notki.
***
Więc jak się domyślacie już wspomniałam że robiłam bloga o sobie ale nie mogę się zalogować na tamtym i tu będę pisać.
***
Nazywam się Sakura mam 15lat i będę pisała opowiadanie o sobie jak spędziłam wakacje w Akatsuki. Zdradzę jedną rzecz. Niestety ale dziś nie dodam pierwszej części opowiadania. Bo dopiero zaczęłam a na dodatek jeszcze nikt tu nie skomentował, nie wie kim jestem, nie wie o co tu chodzi itp. Więc już wiecie co i jak. Więc liczę że będziecie czytać opowiadanie.
***
Notki będę dodawać co kilka dni. Jutro Dodam pierwszą część. To chyba wszystko. Mam nadzieję że połowa już nie zrezygnowała przez tą długą notkę :D.
Nastrój:
tagi: